Wojsko ostrzega otoczenie sędziwego prezydenta: wkroczymy, jeśli nie ustaną czystki

TVN24

Aktualizacja:
United States NavyŻona Roberta Mugabe uważana jest za jego następczynię

Dowódca armii Zimbabwe zagroził interwencją wojskową, jeśli nie zakończy się czystka w partii rządzącej. To reakcja na pozbycie się przez prezydenta Roberta Mugabego swojego głównego rywala, który dotychczas uważany był za jego następcę.

Portal telewizji BBC pisze, że do rzadkiego wystąpienia przedstawicieli wojska doszło w tydzień po zawieszeniu wiceprezydenta Emmersona Mnangagwy.

Generał Constantino Chiwenga wystąpił na konferencji prasowej z 90 wysokimi rangą oficerami. W swoim wystąpieniu nie wskazał nikogo z imienia i nazwiska.

Chiwenga oświadczył, że usunięcie Mnangagwy, który walczył o niepodległość kraju, nie będzie tolerowane. - Obecne czystki, które w oczywisty sposób skierowane są wobec członków partii o liberalnych poglądach, muszą natychmiast zostać zatrzymane - powiedział generał. - Musimy przypominać tym, którzy kryją się za tymi zdradzieckimi wybrykami, że jeśli chodzi o ochronę naszej rewolucji, wojsko nie zawaha się wkroczyć - dodał.

Mnangagwa był ministrem obrony i bezpieczeństwa publicznego. BBC pisze, że sprzeciwiała mu się tzw. Generacja 40 (G40), czyli grupa młodszych polityków Zimbabwe związana z żoną prezydenta, Grace Mugabe.

Żona prezydenta o Mnangagwie: wąż

Mnangagwa, który uważany był za następcę 93-letniego prezydenta Roberta Mugabe, po dymisji wyjechał z kraju.

Żona Mugabe, Grace, która teraz uważana jest za najbardziej prawdopodobną następczynię prezydenta, nazwała Mnangagwę wężem, który "musi być uderzany w głowę".

Z kolei Mnangagwa, nazywany "krokodylem" ze względu na swój spryt, stwierdził, że partia rządząca Zanu-PF "nie jest własnością" prezydenta i jego żony, by "mogli z nią robić, co chcą".

Autor: pk\mtom / Źródło: BBC