Montessori po pięćdziesiątce stworzyła system edukacji, który do dziś zmienia szkoły na całym świecie. Chandler tuż przed pięćdziesiątką opublikował pierwszą powieść i z miejsca przedefiniował gatunek kryminału. Susan Boyle jako pięćdziesięciolatka wyszła na scenę i w kilka minut stała się globalnym zjawiskiem popkultury. Vera Wang po czterdziestce porzuciła dotychczasową karierę, weszła do świata wielkiej mody i od zera zbudowała markę o światowym zasięgu. Przez lata mówiliśmy o takich biografiach: "wyjątki od reguły". Dowody, że da się "jeszcze". Że można "później". Tymczasem współczesna nauka stawia sprawę inaczej: to nie są wyjątki.
Czy to oznacza, że właśnie wtedy - z doświadczeniem, większą odwagą i lepszym rozumieniem siebie - zaczyna się czas na życiowy przewrót?
Najlepsze dopiero przed nami?
Z przyzwyczajenia myślimy, że pik możliwości intelektualnych przypada na okres między studiami a pierwszą poważną pracą. To wtedy mamy być najszybsi, najbardziej kreatywni i najbardziej chłonni. Najnowsze badania polsko-australijskiego zespołu, opublikowane w prestiżowym czasopiśmie "Intelligence", rzucają jednak nowe światło na trajektorię ludzkiego życia. Profesor Gilles Gignac z Uniwersytetu Zachodniej Australii oraz prof. Marcin Zajenkowski z Wydziału Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego dowodzą, że najwyższy poziom ogólnego funkcjonowania psychicznego osiągamy dopiero między 55. a 60. rokiem życia.
To moment, w którym - zamiast mitycznego "zjazdu z górki" - zaczynamy korzystać z unikalnego połączenia wiedzy, stabilności emocjonalnej i doświadczenia. Mimo rozbieżności w poszczególnych cechach u młodszych i starszych dorosłych, z analiz psychologów wynika, że szczyt ogólnego funkcjonowania występuje w zdecydowanie drugiej połowie życia. - Pokrywa się to z typowym szczytem osiągnięć zawodowych, na przykład zajmowania kluczowych stanowisk w pracy - podkreśla prof. Marcin Zajenkowski.