Do wypadku doszło w niedzielę na wyposażonym w sygnalizację i rogatki przejeździe kolejowym drogi wojewódzkiej nr 385 w Ziębicach. W auto osobowe uderzył pociąg relacji Praga-Gdynia. Zginęły dwie osoby - kobieta i mężczyzna, rodzice małego dziecka. Nikt z pociągu nie ucierpiał w tym wypadku.
Śledztwo w kierunku nieumyślnego spowodowania katastrofy kolejowej
Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Świdnicy prokurator Mariusz Pindera przekazał w poniedziałek, że śledztwo w tej sprawie prowadzi Prokuratura Rejonowa w Ząbkowicach Śląskich. - Prowadzone jest w kierunku nieumyślnego spowodowania katastrofy kolejowej, to wstępna kwalifikacja - powiedział.
Dodał, że maszynista pociągu był trzeźwy. Prokurator Pindera przekazał też, że zabezpieczono monitoring, m.in. zapis z kamery w lokomotywie oraz w jednym z pojazdów.
Karol Jakubowski z biura prasowego PKP PLK poinformował, że okoliczności zdarzenia wyjaśnić ma też postępowanie prowadzone przez komisję kolejową. - Na przejeździe kolejowym, na którym doszło do wypadku, są zabezpieczenia w postaci sygnalizatorów i rogatek - dodał Jakubowski.
Jak przekazał, rogatki w chwili wypadku były podniesione. - Komisja ustali przyczyny ich niewłaściwego ustawienia na przejeździe w chwili zdarzenia – podkreślił.
Przeprowadzono testy rogatek i sygnalizacji
PKP PLK we wtorek, 23 grudnia, wydały w sprawie wypadku komunikat.
"21 grudnia, trzy godziny po zdarzeniu na przejeździe kolejowo-drogowym w Ziębicach (linia kolejowa nr 276 Wrocław Główny – Międzylesie), służby techniczne PLK SA pod nadzorem prokuratury oraz Państwowej Komisji Badania Wypadków Kolejowych przeprowadziły testy urządzeń przy wykorzystaniu drezyny. Podczas badania wszystkie urządzenia na przejeździe działały prawidłowo, najpierw zapaliły się czerwone światła na sygnalizatorze, następnie opadły rogatki" - podano.
Po zakończeniu testów urządzenia na przejeździe zostały wyłączone i wprowadzono dodatkowe procedury bezpieczeństwa: ograniczenie prędkości pociągów do 20 km/h oraz obowiązek podawania sygnału "baczność" przez maszynistów.
"W poniedziałek, 22 grudnia, za zgodą prokuratury oraz Państwowej Komisji Badania Wypadków Kolejowych, zdemontowano dotychczasowe czujniki, które zostaną poddane szczegółowym badaniom laboratoryjnym. Na przejeździe zamontowano nowe czujniki, a po potwierdzeniu ich prawidłowego działania uruchomiono je. Zakres ograniczenia prędkości zmieniono z 20 km/h do 60 km/h" - dodano.
Podkreślono, że obecnie nie wiadomo, dlaczego w niedzielę, 21 grudnia, około godziny 11 rogatki nie zamknęły się przed przejeżdżającym pociągiem.
Autorka/Autor: SK/gp
Źródło: PAP/tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: KPP w Ząbkowicach Śląskich