Wrocław

Córka sztangisty nie żyje. Sąd: milion złotych zadośćuczynienia

Wrocław

archiwum TVN24Bartłomiej Bonk i jego żona najpierw walczyli o zdrowie córki. Później o sprawiedliwość i zadośćuczynienie

Po śmierci 15-miesięcznej córki były olimpijczyk Bartłomiej Bonk i jego żona domagali się dwóch milionów złotych zadośćuczynienia od szpitala. Decyzją Sądu Okręgowego w Opolu dostaną znacznie mniej. Wyrok nie jest prawomocny.

Córki Barbary i Bartłomieja Bonków przyszły na świat w listopadzie 2012 roku w Centrum Ginekologii, Położnictwa i Neonatologii w Opolu. Pierwsza z dziewczynek urodziła się w dobrym stanie. Druga, po 45 minutach, z ostrym niedotlenieniem mózgu. Mała Julia zmarła po 15 miesiącach.

Sprawa karna umorzona

Specjalna szpitalna komisja, powołana po porodzie dziewczynek, uznała że prowadzący poród lekarze popełnili błędy. Stwierdzono m.in., że nie podjęli decyzji o cesarskim cięciu. Walka rodziców o zadośćuczynienie rozpoczęła się w 2013 roku. Jednak sprawa została zawieszona. Czekano bowiem na zakończenie postępowania karnego. To dotyczyło lekarki, która odbierała poród żony olimpijczyka. Jej sprawa została prawomocnie warunkowo umorzona w lipcu 2016 roku.

Archiwalny materiał "Faktów TVN" o pierwszym wyroku w sprawie śmierci córki państwa Bonk:

Chcieli 2 milionów, dostali połowę mniej

W międzyczasie szpital zdecydował się wypłacić część kwoty, której domagali się rodzice zmarłej Julii. Było to 500 tys. złotych. Zdaniem państwa Bonków kwota była zdecydowanie za niska. Od szpitala żądali 2 mln złotych. Dlatego nie zrezygnowali z sądowej batalii. - W szpitalu doszło do błędu, który skutkował następstwami zdrowotnymi dla Julki Bonk. W związku z tym PZU wypłaciło kwotę, która wynikała z polisy ubezpieczenia - wyjaśniał w ubiegłym roku Bartłomiej Janyga, pełnomocnik rodziny. Czytaj więcej na ten temat

Tak relacjonowaliśmy proces o odszkodowanie:

Bartłomiej Bonk walczy o odszkodowanie za śmierć córki
Bartłomiej Bonk walczy o odszkodowanie za śmierć córki tvn24

Teraz Sąd Okręgowy poinformował o rozstrzygnięciu sprawy. "Sąd (...) zasądził na rzecz powodów kwotę 500 tys. złotych wraz z ustawowymi odsetkami tytułem zadośćuczynienia pieniężnego za krzywdę doznaną przez Julię B. Sprawa dotyczyła błędu lekarskiego, do którego doszło podczas porodu jednej z dwóch bliźniaczek" - informuje Daniel Kliś, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Opolu.

Decyzja sądu oznacza, że rodzice otrzymają, łącznie z wcześniejszą kwotą, milion złotych. Jak dodaje sędzia, przyznając zadośćuczynienie, sąd wziął pod uwagę "rozmiar, natężenie oraz charakter i skalę cierpienia poszkodowanej". Dlaczego rodzicom nie przyznano kwoty, jakiej się domagali? "W ocenie sądu wyższe zadośćuczynienie byłoby nieadekwatne i prowadziłoby do nadmiernego wzbogacenia się. Zadośćuczynienie nie obejmuje cierpień rodziców, a jedynie cierpienie dziecka" - precyzuje Kliś.

Wyrok jest nieprawomocny. Strony procesu wystąpiły do sądu o pisemne uzasadnienie, to ma być gotowe do końca marca.

Decyzja zapadła przed Sądem Okręgowym w Opolu:

Mapa Targeo

Autor: tam/jb / Źródło: TVN24 Wrocław

Źródło zdjęcia głównego: archiwum TVN24

Pozostałe wiadomości