Do podpalenia doszło na jednej z ulic w Legnicy. Spłonęły pojazdy marek Lexus, Renault i Mitsubishi. Płomienie uszkodziły również elewację budynku mieszkalnego. Łączna wartość strat przekroczyła 300 tysięcy złotych.
Sprawą zajęli się legniccy policjanci. Przeprowadzili szczegółowe oględziny, zabezpieczyli ślady i materiał dowodowy oraz przeanalizowali nagrania z kamer monitoringu. Wytypowali osoby podejrzane o udział w podpaleniu i mężczyznę, który miał je zlecić.
Cztery osoby zatrzymane
Zatrzymali trzech mężczyzn i kobietę.
"37-letni mieszkaniec gminy Krotoszyce usłyszał zarzut sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa pożaru zagrażającego mieniu wielkich rozmiarów w postaci budynku mieszkalnego poprzez podpalenie samochodów znajdujących się w jego sąsiedztwie" - informuje policja w Legnicy.
Sąd na wniosek prokuratury zastosował wobec niego tymczasowe aresztowanie. Za zarzucane mu przestępstwo grozi kara nawet 10 lat pozbawienia wolności.
Zarzuty usłyszał również 36-letni mieszkaniec gminy Krotoszyce, który według śledczych działał wspólnie z 37-latkiem. Z kolei 38-letnia mieszkanka tej samej gminy miała pomagać w podpaleniu pojazdów.
Zatrzymano także 53-letniego mieszkańca gminy Legnickie Pole. Według ustaleń policjantów to on miał zlecić podpalenie samochodów. Mężczyzna również został tymczasowo aresztowany. Za zarzucany mu czyn grozi kara do 10 lat pozbawienia wolności.
Motywów policja nie ujawnia.