"Każdy boi się o życie". Uciekła ze wschodu Ukrainy w 9. miesiącu ciąży. Mieszka przy rezydencji Janukowycza

TVN24

tvn24Daria znalazła tymczasowe miejsce dla swojej rodziny pod Kijowem

Daria do niedawna mieszkała w Kramatorsku. W 9. miesiącu ciąży jednak nie wytrzymała. Wraz z mężem postanowiła uciec, bo w obwodzie donieckim na wschodzie Ukrainy nie dało się normalnie żyć. - Ludzie boją się nawet wychodzić na dwór – mówi w rozmowie z TVN24 Ukrainka.

Daria jest cała i zdrowa. Wraz z mężem i ich synkiem, mającym niespełna tydzień Nikołajem, jest teraz w Kijowie, gdzie dotarła w ostatnich chwilach przed porodem. Mieszka w jednym z domów należących do dawnej ekipy prezydenta Wiktora Janukowycza.

Ucieczka z Kramatorska

Daria pochodzi z Kramatorska, w którym na początku kwietnia pojawili się terroryści i wkrótce, wraz z prorosyjskimi separatystami, rozpoczęli zastraszanie ludzi i destabilizowanie całego regionu donieckiego, a także ługańskiego. To stamtąd Daria i jej mąż postanowili uciec.

W rozmowie z TVN24 młoda mama mówiła o tym, jak żyło się jej w Kramatorsku w ostatnich miesiącach i jak na życie w ciągłym strachu reagowała ona i ludzie, których zna.

- Sytuacja w Kramatorsku była bardzo niebezpieczna. Tam nawet nie było możliwości rodzenia w spokoju. Grożono mężowi. Z tego właśnie powodu wyjechaliśmy. Nie wiem nawet, co powiedzieć. Wczoraj dzwoniła koleżanka. Opowiadała, że cały czas padają strzały, są wybuchy, jest ciągły niepokój - tłumaczyła w czasie rozmowy.

- Ludzie stamtąd wyjeżdżają, a ci, którzy nie mają takiej możliwości, zostają na miejscu. Niektórzy mówią, że jest tam teraz cicho, ale w rzeczywistości padają strzały. Ludzie boją się nawet wychodzić na dwór. Znam pewną 11-letnią dziewczynkę, która za każdym razem, gdy słyszy strzały, siusia w majtki; tak bardzo jest przestraszona - dodawała.

Strzały noc przed wyjazdem

Daria tłumaczyła, że żyła w atmosferze, w której "nie wiadomo, komu ufać" i nawet przyjaciel mógł się okazać kimś zupełnie innym. - Kiedy patrzysz w oczy przyjacielowi, który uśmiecha się i mówi, że jest za Ukrainą, a w rzeczywistości nie jest, zastanawiasz się, czy jutro przypadkiem nie przyjdą po mnie - mówiła.

Uciekała w ciąży ze wschodu, urodziła w Kijowie
tvn24

W noc przed wyjazdem, wedle jej relacji, ktoś próbował się dostać do ich domu. - Ludzie przeskoczyli przez płot. Mój mąż wyszedł, miał broń. Oddał kilka strzałów w powietrze, tamci przestraszyli się i uciekli. Strach było tam zostawać. Każdy się boi o swoje życie. A w moim przypadku to tym bardziej, ponieważ nosiłam w sobie inne życie - wyjaśniła.

Spokój u Janukowycza

Daria urodziła dziecko w kijowskim szpitalu. Wraz z rodziną mieszka teraz w jednym z domów należących do dawnej ekipy prezydenta Wiktora Janukowycza. Małżeństwo ma dla siebie i dziecka oddzielne mieszkanie w budynku sąsiadującym z olbrzymią posiadłością Janukowycza w Meżyhiriu. Codziennie pojawiają się tam wolontariusze. Młodzi dostają jedzenie i Daria mówi, że "grzechem byłoby żalenie się na cokolwiek". - Dla mnie jest najważniejsze, żeby dziecko czuło się dobrze, a cała reszta to są drobiazgi - dodaje.

Jak jednak stwierdza, chciałaby wrócić do Kramatorska, choć tylko pod warunkiem, że "zapanuje tam pokój". - Wszystko czego się dorobiliśmy, wszystko tam zostało. Wyjeżdżaliśmy nie wiedząc gdzie, rzuciliśmy, zostawiliśmy wszystko – to jest bardzo ciężkie. Chcemy tam wrócić. Liczymy też, że nie zostanie uszkodzony nasz dom, ale nie wiemy, czy ocaleje - kończy Daria.

Autor: adso / Źródło: tvn24