Uważamy propozycję ministra kultury za niezgodną z prawem - powiedział Bogdan Lis po sobotnim nadzwyczajnym posiedzeniu Rady Europejskiego Centrum Solidarności w Gdańsku. Dodał, że według Rady jest to próba przejęcia ECS przez środowisko PiS. Rada przyjęła uchwałę o odrzuceniu ministerialnej oferty. - Jest obraźliwa - ocenił Władysław Frasyniuk.
W sobotę odbyło się nadzwyczajne posiedzenie Rady Europejskiego Centrum Solidarności. Rozpatrywano przedstawione przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego warunki, jakie muszą zostać spełnione, by resort utrzymał finansowanie na dotychczasowym poziomie, czyli 7 mln złotych. W przeciwnym razie dotacja wynosiłaby 4 mln zł.
Ministerstwo chciało - jako współorganizator o znaczącym zaangażowaniu - mieć prawo do wskazywania wicedyrektora instytucji (dyrektora wskazują władze Gdańska). Zażądało również utworzenia w ramach ECS działu im. Anny Walentynowicz, który zatrudniłby około 10 osób (przy obecnym zatrudnieniu w ECS na poziomie ponad 60 osób).
Propozycja odrzucona
- Po sprawozdaniu pani pełniącej obowiązki prezydenta Gdańska Aleksandry Dulkiewicz z rozmów z wicepremierem (Piotrem) Glińskim, przeprowadziliśmy dyskusję, przyjęliśmy w tej sprawie uchwałę - stanowisko, w jaki sposób traktujemy tę propozycję. A uważamy ją po pierwsze, za niezgodną z prawem, a po drugie, uważamy za próbę przejęcia Europejskiego Centrum Solidarności przez środowisko PiS-u, bo tak naprawdę PiS rządzi. To, co minister Gliński zaproponował jest próbą wypowiedzenia umowy z 2007 roku - powiedział po posiedzeniu Bogdan Lis.
Dodał, że minister kultury pismo w sprawie obcięcia dotacji złożył w październiku, a "powinien to zrobić pół roku przed końcem roku budżetowego i powinien potwierdzić swój podpis notarialnie, a nie zrobił tego".
Bogdan Borusewicz, także wchodzący w skład Rady, poinformował, że na dziewięciu członków tego gremium ośmiu głosowało za uchwałą, jedna osoba wstrzymała się od głosu.
"Propozycja wraca do tradycji partii bolszewickiej"
- Propozycja przedstawiona Radzie jest obraźliwa, nie tylko z powodu, że proponuje nam się współudział w łamaniu prawa polskiego i statutu naszej organizacji. Ale jest obraźliwa, bo ona wraca do tradycji partii bolszewickiej, która mówi, że "z każdym jesteśmy w stanie się dogadać, jeśli mamy jeden głos więcej" - ocenił inny z członków Rady, Władysław Frasyniuk. - Pamiętamy to i nie pozwolimy sobie na to - dodał.
Mówił, że przyjęte przez Radę stanowisko to "przekaz do wszystkich polityków, żeby się skupili na budowaniu przyszłości, a nie próbowali zmieniać przeszłość". - Jeśli pan minister kultury uważa, że w tej chwili powinien zmienić historię, to ja przypominam, że to jest mój rówieśnik i miał szansę być takim samym bohaterem, jak Lech Wałęsa, Bogdan Lis czy Bogdan Borusewicz - stwierdził.
Władysław Frasyniuk po posiedzeniu Rady ECS
Treść uchwały Rady ECS
"Rada ECS oświadcza, że propozycje MKiDN przekazane w rozmowach z pełniącą funkcję prezydenta miasta Gdańska Aleksandrą Dulkiewicz oraz marszałkiem województwa pomorskiego Mieczysławem Strukiem naruszają zasady leżące u podstaw umowy założycielskiej z 2007 r. oraz obowiązujące przepisy i statut ECS" - głosi przyjęta uchwała.
"Rada ECS odrzuca przedstawione przez ministra propozycje. Wiązanie wysokości dotacji z żądaniem podziału instytucji i wyodrębnienia specjalnej części podlegającej ministrowi prowadzić musi do rozbicia i zniszczenia jedynej instytucji będącej pomnikiem wspólnego dzieła Polaków" - oceniono w dokumencie.
W uchwale podkreślono, że ECS powstało "jako pomnik i świadectwo działania największego w polskich dziejach pokojowego ruchu społecznego - Solidarności. Dzięki niemu "mogło powstać niepodległe i demokratyczne państwo, a Solidarność zmieniła oblicze świata".
"Dokumenty, które powołały w Gdańsku - kolebce związkowego ruchu społecznego - Europejskie Centrum Solidarności podpisane były przez przedstawicieli różnych sił politycznych i zostały tak skonstruowane, aby żadna organizacja nie mogła wpływać na niezależne działanie instytucji" - podkreślono. Rada w uchwale przypomina, że ECS "z założenia ma reprezentować pamięć, ale też głosić podstawowe wartości i zasady związkowego ruchu społecznego - ideały demokratycznego społeczeństwa i państwa prawa, opartego na prawach człowieka i obywatela".
Podkreślono, że Solidarność była ruchem ku wolności dla każdego obywatela, którego godności strzegą obyczaje szacunku i tolerancji. "ECS i jego wystawa nie tylko ukazuje te wartości, ale także daje im świadectwo poprzez działanie w kraju, w Europie i na świecie. Ukazuje, jak wielomilionowy i zróżnicowany związek potrafił dzięki zasadom debaty, wymagającym szacunku dla każdego, współpracować dla wspólnego dobra" - zaznaczono. Jak dodano, "politycy powinni skupiać się na trosce o wspólną przyszłość obywateli, a nie na poprawianiu obrazu przeszłości".
"Solidarność była ruchem obywateli. Powierzamy więc świadomym obywatelom troskę o wyjątkowe świadectwo dzieła Solidarności. Obowiązkiem rady ECS jest stać na straży wartości i zasad, które narodziły się w Stoczni Gdańskiej w sierpniu 1989 r." - oświadczono.
Pełna treść uchwały Europejskiego Centrum Solidarności
"Rząd jest nam niepotrzebny. Ten rząd"
Członek Rady ECS, wicemarszałek Senatu Bogdan Borusewicz powiedział, że na działalność ECS zgromadzono dodatkowo ponad 3 mln zł, z czego prawie 2,4 mln na Facebooku (obecnie jest to już znacznie więcej - red.), w ramach akcji zainicjowanej przez Patrycję Krzymińską, a 700 tysięcy zadeklarowały władze Gdańska i marszałek województwa pomorskiego.
- Naprawdę to pokazuje, że rząd jest nam niepotrzebny. Ten rząd - stwierdził Borusewicz. Zaapelował do rządu, żeby zmienił stosunek do ECS i "przyjął do wiadomości, że to jest dziedzictwo wszystkich Polaków". Dodał, że pieniądze wydawane przez władze państwowe pochodzą z podatków i nie mogą być "wydawane ideologicznie".
Bogdan Borusewicz apeluje do rządu,do rządu, żeby zmienił stosunek do ECS
"Musimy bronić wartości"
Dyrektor gdańskiej placówki Basil Kerski podkreślił, że ECS "to jest miejsce otwarte dla każdego". - Ale też musimy bronić wartości (...), nie możemy przekroczyć pewnej granicy. (...) To jest godność każdego człowieka, to są uniwersalne prawa człowieka, których Solidarność musiała bronić, odważnie bronić - powiedział.
Dyrektor ECS: musimy bronić wartości
P.o. prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz podziękowała za uczestnictwo w spotkaniu przedstawicielom resortu kultury oraz komisji krajowej NSZZ "Solidarność". Zwróciła się też do gości Centrum.
- Trudno mi ukryć wzruszenie, kiedy widzę dzisiaj tylu państwa odwiedzających ECS. Myślę, że to jest najważniejsze, że jesteście tutaj dzisiaj - dodała.
Aleksandra Dulkiewicz dziękuje za wsparcie dla ECS
Ministerstwo obcina dotację
Konflikt wokół ECS wypłynął w mediach pod koniec listopada, po tym, jak minister kultury i dziedzictwa narodowego Piotr Gliński zdecydował o obcięciu dotacji rządowej muzeum z siedmiu do czterech milionów złotych.
- Jeżeli ta decyzja o tak wysokim obcięciu dotacji nie zostanie zmieniona, to mam obawy, czy ECS będzie w stanie w ogóle funkcjonować – mówił wówczas Bogdan Borusewicz, działacz opozycji w PRL, członek Rady ECS. Podobne obawy wyrażał Basil Kerski, dyrektor Europejskiego Centrum Solidarności. Rzecznik ministerstwa Anna Bocian informowała, że według zapisów umowy z 8 listopada 2007 roku oraz aneksu ze stycznia 2013 roku minimalny poziom dotacji ze strony resortu powinien wynosić cztery miliony złotych, więc dotychczasowe "wynikały wyłącznie z dobrowolnych decyzji ministra, który uwzględniał prośby instytucji.
Przypomniała ona także, że ustalone w tej umowie i aneksach do niej dotacje wojewody oraz miasta Gdańsk również zostały obniżone – na przykład miasto pierwotnie dawało 4,5 miliona złotych, a w 2013 roku obniżyło kwotę do 2,5 miliona złotych.
Negocjacje z ministerstwem zainicjował ówczesny przewodniczący Rady ECS prezydent Gdańska Paweł Adamowicz, który był inicjatorem budowy centrum. Oddelegowana była wówczas trzyosobowa delegacja członków Rady ECS, ale rozmowy przerwała tragiczna śmierć Adamowicza.
Marszałek i miasto zwiększą dotację, ruszyła też zbiórka
Wrócono do nich we wtorek 22 stycznia. Pełniąca obowiązki prezydenta Gdańska Aleksandra Dulkiewicz, długoletnia współpracownica Pawła Adamowicza, spotkała się z ministrem Glińskim. W spotkaniu uczestniczył także wiceminister kultury Jarosław Sellin oraz marszałek województwa pomorskiego Mieczysław Struk. Padły na nim wspomniane wcześniej warunki resortu. Aleksandra Dulkiewicz poinformowała w czwartek, że urząd marszałkowski i urząd miasta zwiększają kwotę dotacji na Europejskie Centrum Solidarności w tym roku.
- Pan marszałek, jako jeden z organizatorów zwiększył dotację o 200 tysięcy złotych. Miasto Gdańsk zwiększa swoją o pół miliona złotych - przekazała.
To oznacza, że marszałek przekaże w sumie milion złotych, a urząd miasta trzy miliony. - Chcemy dać dobry przykład - dodała komisarz Gdańska. W piątek przed południem wystartowała zbiórka na Europejskiej Centrum Solidarności. Stoi za nią Patrycja Krzymińska, która wcześniej zorganizowała rekordową zbiórkę do "ostatniej puszki Pawła Adamowicza".
Autor: mjz//rzw / Źródło: tvn24