"Powieś się, skocz z budynku". Nakłaniała chłopaka do samobójstwa, bezprecedensowy wyrok

TVN24

Google EarthCiało chłopaka Michelle Carter znaleziono w aucie na parkingu w miejscowości Fairhaven, około 100 km od Bostonu

20-letnia Michelle Carter został skazana na dwa i pół roku pozbawienia wolności za nakłanianie - z tragicznym efektem - swojego chłopaka do odebrania sobie życia. Sprawa budzi kontrowersje, a przypadek okazał się bezprecedensowy, ponieważ stan Massachusetts, w którym doszło do tragedii, nie przewiduje kar dla osób podżegających do samobójstwa.

Carter groziła kara 20 lat więzienia. Tylu domagała się prokuratura. Obrona chciała dla oskarżonej pięciu lat w zawieszeniu.

Sąd zdecydował o niższym wymiarze kary prawdopodobnie ze względu na chorobę psychiczną, na którą cierpiała zarówno oskarżona, jak i ofiara - twierdzi zespół prawniczy kobiety.

Jednocześnie sędzia podejmujący decyzję w sprawie uznał, że kwestia zaburzeń psychicznych stwierdzona u oskarżonej oraz ofiary nie miała bezpośredniego, największego wpływu na wydarzenia prowadzące do śmierci nastolatka, dlatego nie może zwalniać 20-letniej dziś młodej kobiety z pełni odpowiedzialności za swoje czyny.

- Wiek, poziom dojrzałości czy nawet choroba psychiczna nie miały znaczącego wpływu na działania (Carter - red.) - uznał sędzia Lawrence Moniz.

"Musisz to zrobić, Conrad"

Conrad Roy, chłopak oskarżonej, odebrał sobie życie 13 lipca 2014 roku. Kobieta nakłaniała go do popełnienia samobójstwa poprzez rozmowy telefoniczne i wiadomości tekstowe. Ciało Roya znaleziono później w jego aucie, na parkingu w miejscowości Fairhaven, około 100 km od Bostonu. Chłopak zmarł w wyniku zatrucia tlenkiem węgla. Michelle Carter miała wówczas 17 lat.

Sprawa wywołała ogromne zainteresowanie po tym, jak wiadomości od Carter zostały ujawnione opinii publicznej. "Powieś się, skocz z budynku, zadźgaj się. No nie wiem, jest wiele sposobów" - pisała do Conrada. Śledczy ustalili, że takich wiadomości było kilka, zostały one wysłane do Roya na kilka tygodni przed jego samobójstwem, kiedy spędzał wakacje z rodziną. Na chwilę przed śmiercią chłopaka, Carter napisała: "Musisz to zrobić, Conrad". "Wszystko, co musisz zrobić, to włączyć generator, a będziesz wolny i szczęśliwy".

"Nie okazywała skruchy"

W czasie rozprawy prokurator przeczytała m.in. oświadczenie matki zmarłego Conrada Roya. "Nie ma dnia, abym nie opłakiwała straty mojego ukochanego syna" - napisała Lyn Roy.

- Nieobecność osoby, z którą byłam codziennie od urodzenia, jest bólem, który pozostanie ze mną do końca życia - powiedziała z kolei siostra zmarłego, Camdyn. - Moja rodzina jest załamana. Mój syn był moim najlepszym przyjacielem - mówił przed sądem ojciec.

- Jej działania spowodowały śmierć Conrada Roya - podsumowywała działania Michelle Carter prokurator. - Nie przyznała się do odpowiedzialności za popełniony czyn. Nie okazała skruchy - dodała, argumentując za skazaniem 20-latki.

Ostatecznie sędzia zdecydował, że zasługuje ona na wyrok 2,5 roku więzienia, choć najpierw trafi tam na 15 miesięcy. Druga część wyroku pozostanie w zawieszeniu na pięć lat.

Amanda Knox broni

Sprawa podzieliła opinię publiczną. Wśród osób wspierających Carter znalazła się m.in. Amanda Knox, który została skazana za zamordowanie w 2007 roku swojej współlokatorski we Włoszech. Kobieta została oczyszczona z zarzutów dwa lata temu.

"Michelle Carter potrzebuje współczucia i pomocy, nie więzienia" - napisała w ostatnich dniach 30-letnia Knox w liście otwartym komentowanym w wielu mediach za oceanem.

Autor: arw/adso/jb / Źródło: BBC