Ta sprawa zaczęła się od kolizji na jednej z ulic Słupska. Zdarzenie zarejestrowały kamery monitoringu.
- Kierowca auta uderzył w zaparkowany samochód i odjechał. Na miejscu kolizji pozostało jedynie uszkodzone auto. Policjanci zabezpieczyli ślady i monitoring, zajął się nimi zespół do spraw wykroczeń - informuje Amadeusz Galus, oficer prasowy Komendanta Miejskiego Policji w Słupsku.
Funkcjonariusze ustalili, że właścicielką samochodu, który brał udział w kolizji, jest 57-letnia mieszkanka powiatu słupskiego. Kobieta stawiła się na przesłuchanie.
- Zanim padły pytania, zaczęła opowiadać szczegóły, które mogły być znane właściwie tylko sprawcy kolizji. Następnie wskazała fikcyjną koleżankę z zagranicy jako osobę, która rzekomo prowadziła samochód. Opisała jej wygląd, strój i fryzurę, podkreślając, że miała inny kolor i inną długość włosów - dodaje Amadeusz Galus z KMP w Słupsku.
Kobieta po złożeniu wyjaśnień zamiast iść na przystanek, jak zapowiadała, wsiadła do samochodu i odjechała. Chwilę później została zatrzymana do kontroli drogowej. Za kierownicą siedziała ta sama kobieta, lecz miała inny kolor włosów. Policjanci zorientowali się, że na przesłuchanie przyszła w peruce.
Dodatkowo okazało się, że nie posiada uprawnień do kierowania pojazdami. Po kontroli drogowej auto wróciło lawetą na policyjny parking, a 57-latka do komendy, aby usłyszeć zarzuty kierowania pojazdem pomimo braku uprawnień oraz spowodowania zagrożenia w ruchu drogowym.
Finalnie kobieta dobrowolne poddała się karze. Ma pięć tysięcy złotych grzywny do zapłacenia oraz dwuletni zakaz prowadzenia pojazdów.
Źródło: tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: KMP w Słupsku