Loty z Toronto i Montrealu na JFK International Airport zostaną wstrzymane 1 czerwca i przerwa w lotach na to nowojorskie lotnisko potrwa do 25 października. Media cytowały wypowiedzi przedstawicieli firmy, w których podkreślano, że ze względu na dwukrotny wzrost cen paliwa od początku wojny USA i Izraela z Iranem, niektóre mniej zyskowne połączenia się nie opłacają.
Ograniczone połączenia na mniej rentownych trasach
Kanadyjskie media podkreśliły, że podobne decyzje wstrzymujące loty na mniej rentownych trasach podjęli już inni przewoźnicy, jak Lufthansa czy KLM. JFK jest jednym z nowojorskich lotnisk, do których samoloty Air Canada latają z Toronto i Montrealu, od kwietnia pozostaną połączenia na lotniska LaGuardia i Newark. Agencja Canadian Press przypomniała, że kanadyjscy przewoźnicy wprowadzili dodatkowe opłaty do biletów lotniczych, związane ze wzrostem cen paliwa, wynoszące od 25 do 60 dolarów kanadyjskich. Air Canada ogłosiły w tym tygodniu wyższe opłaty za bagaż w klasie ekonomicznej na lotach krajowych, do USA i wakacyjnych.
W oczekiwaniu na tańsze paliwo
Nawet jeśli cieśnina Ormuz zostałaby całkowicie otwarta, to eksperci, na których powoływała się Canadian Press, podkreślali, że upłynie wiele czasu zanim produkcja paliwa lotniczego wróci do poziomów sprzed wojny.
Choć paliwo lotnicze w Ameryce Północnej jest dostarczane głównie przez rafinerie kanadyjskie i amerykańskie, to jednak loty do innych krajów mogą mieć problemy z ceną lub dostępnością paliwa.
Źródło: PAP
Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock