Wyrok zapadł w Sądzie Okręgowym w Słupsku. Sąd od 20 listopada 2025 roku rozpoznawał wniosek prokuratury okręgowej dotyczący umorzenia postępowania wobec 36-letniego Gerarda B., który 23 czerwca 2024 roku śmiertelnie potrącił w Słupsku (woj. pomorskie) jadącego na motocyklu policjanta.
Sentencja wyroku była jawna, ale uzasadnienie - nie.
Gerard B. trafi do zamkniętego zakładu psychiatrycznego
Sąd stwierdził, że podejrzany Gerard B. dopuścił się zarzucanych czynów, przy czym zmienił kwalifikację jednego z nich. Prokuratura zarzuciła Gerardowi B. popełnienie zabójstwa z zamiarem ewentualnym, sąd uznał, że spowodował on wypadek drogowy, którego następstwem była śmierć człowieka. Sąd nie zakwestionował kwalifikacji karnej pozostałych czynów zarzucanych podejrzanemu - sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym oraz publicznego prezentowania w internecie nagrań nawołujących do nienawiści na tle różnic narodowościowych i wyznaniowych.
Sąd, co ogłosiła sędzia Aleksandra Szumińska, postanowił umorzyć postępowanie wobec Gerarda B., gdyż w chwili popełniania czynów "nie mógł on rozpoznać ich znaczenia i pokierować swoim postępowaniem".
Jednocześnie sąd postanowił o umieszczeniu podejrzanego w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym. Orzekł wobec niego zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych. Tym samym przychylił się do wniosku prowadzącej śledztwo Prokuratury Okręgowej w Słupsku. Ta złożyła go w czerwcu ub.r., niemal rok po wszczęciu śledztwa.
Decyzja była konsekwencją uzyskanej opinii psychiatrycznej, którą biegli wydali po kilkutygodniowej obserwacji tymczasowo aresztowanego Gerarda B. Uznali oni, jak informował rzecznik Prokuratury Okręgowej w Słupsku Paweł Wnuk, że podejrzany "z powodu choroby psychicznej w chwili popełnienia zarzucanych mu czynów był niepoczytalny, a jego pozostawanie na wolności stanowi zagrożenie dla innych ludzi".
Jechał o ponad 100 km/h za szybko
Do tragicznego wypadku doszło 23 czerwca 2024 roku na skrzyżowaniu ulic Garncarskiej i Wiejskiej. Gerard B., prowadzonym przez siebie mercedesem, wjechał w motocykl kierowany przez Rafała Fortuńskiego, funkcjonariusza i wykładowcę słupskiej Szkoły Policji. Policjant w wyniku odniesionych rozległych obrażeń wewnętrznych zmarł w słupskim szpitalu trzy dni później.
Jak przekazała w komunikacie Prokuratura Okręgowa w Słupsku, "Gerard B. wcześniej prowadząc szaleńczą jazdę, łamiąc przepisy ruchu drogowego przejeżdżał po ulicach Szczecińskiej, Kołłątaja, Wojska Polskiego, Anny Łajming, Plac Zwycięstwa, Jana Pawła II, Zamkowej, Garncarskiej".
"Mężczyzna wielokrotnie przekroczył dopuszczalną prędkość podczas całego przejazdu, kilkukrotnie na ulicy Szczecińskiej i Kołłątaja poruszał się przeciwnym pasem ruchu, przejeżdżał przez skrzyżowania na czerwonym świetle, a w tym na skrzyżowaniu ulicy Garncarskiej i Wiejskiej wjeżdżając na skrzyżowanie na czerwonym świetle z prędkością od 152 do 156 kilometrów na godzinę, nie reagując na sygnalizację świetlną, ponad trzykrotnie przekraczając dozwoloną w terenie zabudowanym prędkość nie zachowując jakiejkolwiek ostrożności w obrębie skrzyżowania" - dodano.
W mediach społecznościowych pojawiło się nagranie z monitoringu, na którym widać moment wypadku.
Gerard B. usłyszał między innymi zarzut zabójstwa z zamiarem ewentualnym. Narzędziem miał być kierowany przez niego samochód. Groziło mu za to dożywocie. Teraz postępowanie zostało umorzone.
Opracowała Marta Korejwo-Danowska /tok
Źródło: tvn24.pl, PAP
Źródło zdjęcia głównego: Nagranie z monitoringu