Firma produkująca karmę dla zwierząt Dolina Noteci w swoich mediach społecznościowych udostępniła post ze zdjęciem rozmowy z jednej z platform sprzedażowych. Na fotografii widać dwie palety karmy dla zwierząt za 150 złotych. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że jest to karma, która miała trafić bezpłatnie do schronisk. Tak wynika z etykiety na puszkach.
"Dlaczego ktoś zabrał jedzenie schroniskowym psiakom?" - czytamy w poście.
- Puszki z karmą dla psów i kotów oznaczone specjalną etykietą "dla schronisk", nie są przeznaczone do sprzedaży i nie mają kodu kreskowego. Są to produkty przekazywane nieodpłatnie organizacjom opiekującym się bezdomnymi zwierzętami i nie są wprowadzane do obrotu handlowego. Produkujemy i etykietujemy je w naszym zakładzie, skąd są dystrybuowane bezpośrednio do schronisk oraz fundacji, z którymi współpracujemy - tłumaczy nam Magdalena Ołowska, dyrektorka ds. marketingu Doliny Noteci.
Dlaczego ciężko namierzyć taką aukcję?
Firma wspiera organizacje dla zwierząt nieprzerwanie od 2011 roku. Przekazuje im rocznie kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt ton karmy.
- W 2022 roku, aby dodatkowo ograniczyć ryzyko ewentualnych nadużyć, wprowadziliśmy specjalne oznaczenia "Dolina Noteci dla schronisk - produkt nieprzeznaczony do sprzedaży". Jak już wspomniałam, produkty te nie mają kodów kreskowych i nie funkcjonują w systemie sprzedaży detalicznej - dodaje Ołowska.
Do tej pory firmie zgłoszono jedną taką ofertę. Może być ich jednak więcej, bo nie są one łatwe do znalezienia. - Ogłoszenie nie zawierało nazwy naszej firmy i było opisane w sposób ogólny, co utrudnia monitorowanie podobnych ofert - tłumaczy Magdalena Ołowska.
Jak widać na udostępnionym w mediach społecznościowych zdjęciu, ogłoszenie było jedynie podpisane "Dla pieska".
Firma analizuje sprawę pod kątem prawnym
Dwie palety puszek karmy były wystawione za 150 złotych.
- Ktoś może powiedzieć, że 150 złotych to niewielka kwota, ale dla nas kluczowe jest to, że każda puszka powinna trafić do bezdomnych zwierząt - mówi dyrektorka do spraw marketingu.
Jak dodaje, gdy pojawia się ryzyko nadużycia, reagują zdecydowanie, żeby zapobiegać takim sytuacjom w przyszłości.
- Niezależnie od kwoty, każda taka sytuacja jest dla nas poważna, ponieważ przekazywana karma ma trafiać do bezdomnych zwierząt. Dlatego podjęliśmy działania wyjaśniające i analizujemy sprawę również pod kątem prawnym. Na tym etapie nie możemy udzielić więcej informacji - podsumowuje Magdalena Ołowska.
Autorka/Autor: Marta Korejwo-Danowska /tok
Źródło: tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: bnorbert3/AdobeStock