Do zdarzenia doszło we wtorek przed godz. 19. Policjanci odebrali zgłoszenie o grupie osób, które na elektrycznych jednośladach łamią przepisy na ul. Lawendowe Wzgórze.
- Na miejscu funkcjonariusze zwrócili uwagę na kierującego elektrycznym motocyklem. Nie miał on włączonych świateł do jazdy dziennej, więc dali mu sygnały do zatrzymania w celu przeprowadzenia kontroli drogowej. Kierujący przyspieszył i zaczął uciekać - powiedział Mariusz Chrzanowski z Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku.
Uciekał ulicą Lawendowe Wzgórze, a następnie chodnikiem wzdłuż zbiornika retencyjnego.
- Przepychał się pomiędzy osobami poruszającymi się po chodniku. Sytuacja była niebezpieczna. Patrol pościgowy wiedział, że musi go dogonić i zatrzymać. Ponieważ miał kask, nie wiadomo było w tamtej chwili, dlaczego uciekał, czy to jest osoba dorosła, czy jest nietrzeźwa - relacjonuje Mariusz Chrzanowski.
Finał ucieczki na schodach
Ucieczka zakończyła się przy schodach prowadzących na wyżej położoną ulicę. Kierowca próbował wykorzystać znajdujący się tam podjazd, jednak przewrócił się tuż przed nim.
- Policjant, już dojeżdżając do niego, zauważył, że uciekinier wstaje, wsiada na motocykl i dalej chce jechać. Dlatego uderzył w koło motocykla. Użył radiowozu jako środka przymusu bezpośredniego, zgodnie z obowiązującymi przepisami - tłumaczy oficer prasowy.
O losie nastolatka zadecyduje sąd rodzinny
Po zatrzymaniu okazało się, że kierującym jest 13-letni mieszkaniec Gdańska, a motocykl nie miał homologacji, czyli nie był dopuszczony do ruchu. Dodatkowo miał tablice rejestracyjne innego pojazdu. Motocykl trafił na policyjny parking. 13-latka odebrał ojciec. O dalszym losie chłopca zadecyduje sąd rodzinny.