Do kradzieży doszło 30 grudnia około godziny 21 w jednym ze sklepów w Szczecinie. Policja opublikowała nagranie ze sklepowego monitoringu.
Na wideo widzimy mężczyznę, który w pomieszczeniu ze sprzętem agd odpala fajerwerki. Gdy zaczynają strzelać, a sklep wypełnia dym, mężczyzna biegnie między regałami, rzuca się na posadzkę, rozmawia z pracownikiem sklepu, który przyszedł zaniepokojony wybuchami.
- Mężczyzna chciał uwiarygodnić w ten sposób, że jest jednym z klientów, sprawiał wrażenie, że wystraszył się wybuchów, w rzeczywistości była to przykrywka dla kradzieży, której w tym czasie dokonał jego wspólnik - wyjaśnia aspirant Paweł Pankau z zespołu prasowego szczecińskiej policji.
Rzecznik zaznacza, że sklep był wtedy otwarty. Prócz pracowników, sprzedawców i ochroniarzy, w środku byli także klienci. Fajerwerki miały odwrócić ich uwagę od kradzieży kontrolera do gier. Wart 119 złotych sprzęt, zniknął wtedy ze sklepu.
Na szczęście w zdarzeniu nikt nie odniósł obrażeń.
Narazili pracowników i klientów na niebezpieczeństwo
Dwaj podejrzewani o kradzież i odpalenie fajerwerków mężczyźni wyszli ze sklepu, wsiedli w auto i odjechali w nieznanym kierunku.
Już następnego dnia, w Sylwestra, policja zatrzymała 33-latka i 44-latka.
Mężczyźni usłyszeli zarzuty kradzieży zuchwałej, zniszczenia mienia o wartości nie mniejszej niż 50 tysięcy złotych oraz narażenia innych osób na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.
Starszy podejrzany był wcześniej karany za przestępstwa przeciwko mieniu.
Śledztwo prowadzi prokuratura. Wobec mężczyzn zastosowano policyjny dozór policyjny, zakaz zbliżania się do sklepu oraz opuszczania kraju.
"Używanie fajerwerków w miejscu publicznym, zwłaszcza w obiekcie handlowym, to poważne zagrożenie dla zdrowia i życia osób postronnych i nie będzie tolerowane" - podkreślają szczecińscy policjanci.
Autorka/Autor: mag
Źródło: tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: policja dolnośląska