Oettinger ocenił, że bardziej sensowne byłyby działania, które stawiałyby w niewygodnej sytuacji rządy zadłużonych państw. - Można sobie na przykład wyobrazić, że takie kraje musiałyby na pewien czas oddać UE kompetencje budżetowe. Dla każdego rządu byłaby to hańba i powstrzymałoby to każdego chętnego do zaciągania długów - podkreślił komisarz.
Niekonwencjonalne, ale skuteczne
Jego zdaniem można też pomyśleć o metodach mniej konwencjonalnych. - Jest propozycja, by flagi krajów dłużników przy budynkach UE opuszczać do połowy masztu. Byłby to wprawdzie tylko symbol, ale miałby działanie odstraszające - ocenił Oettinger.
Jednocześnie wykluczył też możliwość wyjścia zagrożonej plajtą Grecji ze strefy euro. - To podzieliłoby Europę i byłoby fatalnym sygnałem. Powstałoby wrażenie, że UE nawet nie jest w stanie ustabilizować względnie małego kraju. Inwestorzy i rynki przestałyby nam ufać - powiedział. Jego zdaniem problem stanowi niewydajna administracja w Grecji.
Bratnia pomoc
Unijny komisarz stwierdził też, że najlepszym rozwiązaniem dla Grecji byłoby wysłanie tam na pewien czas wykwalifikowanych urzędników z pozostałych państw UE. - Mogliby działać, nie zważając na opór, i położyć kres niedbalstwu. Kto domaga się solidarności od innych państw, musi być gotowy do przejściowej rezygnacji z części odpowiedzialności - ocenił Oettinger.
Źródło: PAP