Koniec popularnej nowojorskiej atrakcji

shutterstock_2346101811
Nowojorczycy o ustawie zakazującej dorożek
Źródło wideo: Reuters, TVN24
Źródło zdj. gł.: CHNT/Shutterstock
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Nowojorscy radni zdecydowali w czwartek o zakazie poruszania się powozów konnych w mieście. Nowe prawo, które sprawi, że z ulic i parkowych alejek Manhattanu znikną dorożki, ma obowiązywać od 2028 roku. "Nie poddamy się" - zapowiadał po głosowaniu jeden z dorożkarzy.

Zakaz poruszania się dorożek konnych po ulicach miasta i Central Parku od czerwca 2028 roku poparło 40 spośród 51 nowojorskich radnych - informuje Reuters. Przez 160 lat przejażdżki dorożkami były jedną z turystycznych atrakcji miasta. Rzeczniczka Zohrana Mamdaniego przekazała, że burmistrz zamierza podpisać uchwałę. Sam Mamdani zapowiadał "koniec przewozów konnych" już na początku tego miesiąca.

Trump: to była wspaniała tradycja

Poparcie dla zakazu wzrosło po czerwcowym wypadku, w którym zginął 18-letni turysta z Indii, Romanch Mahajan. Chwilę wcześniej woźnica wysiadł z dorożki, by zrobić rodzinie zdjęcie, spłoszone zwierzę ruszyło zaś przez park. Bliscy ofiary złożyli przeciwko władzom miasta pozew na 50 milionów dolarów (196 mln zł) i wyrazili poparcie dla zakazu - podaje Reuters. Nowe przepisy nazywano "Prawem Romancha" - podaje BBC.

Do decyzji władz Nowego Jorku odniósł się w poście na Truth Social prezydent USA. "Kiedy w okolicy dochodzi do wypadku samochodowego, a takich wypadków jest wiele, nie zatrzymują samochodów przed wjazdem do parku. Dlaczego więc mieliby zatrzymywać powozy?" - pytał. Zaznaczył też, że to "była wspaniała tradycja" i "kolejny element historii, który przeminął". Dodał na koniec: "Będzie nam go brakować!"

Nowe przepisy nakładają na miasto obowiązek opracowania planu przejściowego dla dorożkarzy oraz rozważenia programu rekompensat dla operatorów przewozów i pomocy w dysponowaniu ich końmi. Zgodnie z propozycją konie nie mogły trafić na ubój. Ustawa jednak nie precyzuje, co się stanie ze 180 zwierzętami.

"Nie poddamy się"

Związek Zawodowy Pracowników Transportu, reprezentujący właścicieli firm przewozowych i woźniców, informował jeszcze przed głosowaniem, że jeśli ustawa zostanie uchwalona, będzie ubiegać się o jej zablokowanie - relacjonuje Reuters. "Nie poddamy się" - stwierdził po głosowaniu Onur Altintas, 41-letni woźnica. Opisał konie powozowe jako zadbane "zwierzęta domowe".

- Te powozy były tu od dawna. To będzie koniec pewnej epoki - powiedziała Reutersowi 45-letnia Angelica Vega, która odwiedza Central Park nawet trzy razy dziennie. - Smutno będzie spacerować po parku i ich nie widzieć - oceniła. To, że dorożki wpisują się w panoramę miasta, potwierdza też Christina Hansen, właścicielka powozów. - Jesteśmy tak samo częścią miasta jak Statua Wolności i Empire State Building - przyznała.

34-letnia Sage Stoyer widzi to inaczej. - Mamy wiele różnych alternatyw, które dają nam takie same możliwości, bez wykorzystywania zwierząt - powiedziała Reutersowi.

Kontrowersje wokół powozów

Obrońcy zwierząt od lat zwracali uwagę, że konie nie są dobrze traktowane i decyzję władz miasta postrzegają jako sukces. - Było kilka przypadków, gdy konie padły na środku parku. Widać było wyraźnie, że nikt się nimi nie zajmuje - powiedział BBC mieszkaniec Nowego Jorku, Ron Tsur. - To nie jest właściwy los dla tych zwierząt - ocenił. Według biura przewodniczącego dzielnicy Manhattan, cytowanego przez stację, od 1982 roku w Central Parku padło 40 koni, m.in. z powodu przegrzania i kolizji. Tydzień przed wypadkiem z udziałem 18-latka BBC donosiło, że jeden z koni padł po zjedzeniu toksycznej rośliny.

Jednak jeden z woźniców twierdzi, że zarzuty o złym traktowaniu są "żartem". - Spędzam więcej czasu z końmi niż z żoną i dziećmi. Mówią mi, że znęcam się nad koniem? Nie ma mowy - przekonywał w BBC.

Przeciwnicy zakazu zwracają uwagę, że tragiczna śmierć 18-letniego pasażera dorożki była jedyną taką odnotowaną w Central Parku, a do wypadków, zdarza się, że śmiertelnych, dochodzi często z powodu przekraczających prędkość rowerzystów czy użytkowników hulajnóg.

20-minutowa przejażdżka po Central Parku kosztuje obecnie 72 dolary, czyli równowartość ponad 280 złotych.

Redagował AM

Źródło: New York Times, Reuters, BBC
Czytaj także: