|

Uwięzieni w "piekle". Jak mieszkania stały się pułapką

Pożar wieżowców w Hongkongu
Pożar wieżowców w Hongkongu
Źródło: CNN
W tym przypadku wszystko poszło nie tak. Alarmy przeciwpożarowe nie zadziałały, więc ludzie o zagrożeniu dowiedzieli się za późno. Ogień błyskawicznie rozprzestrzenił się na kolejne kondygnacje po siatce rozpiętej na bambusowych rusztowaniach. Do tego okna były zasłonięte piankowymi płytami. Wieżowce w Hongkongu stały się pułapką. Media piszą wręcz o "piekle". Odtwarzamy, jak do niego doszło.Artykuł dostępny w subskrypcji
Kluczowe fakty:
  • Niszczycielski pożar wybuchł na osiedlu mieszkaniowych Wang Fuk Court w dzielnicy Tai Po w Hongkongu. Ogień rozprzestrzeniał się bardzo szybko i objął aż siedem z ośmiu budynków kompleksu.
  • Zginęło co najmniej 128 osób, ale liczba ta wciąż rośnie. Około 150 osób oficjalnie uznaje się za zaginione.
  • Jak doszło do pożaru? Badają śledczy. Pierwsze podejrzenia padły na firmę Prestige Construction & Engineering, która właśnie remontowała budynki. Zatrzymywane są kolejne osoby.

Na zdjęciach sprzed pożaru dobrze widać, w jaki sposób remontowane wieżowce Wang Fuk Court zostały obudowane bambusowym rusztowaniem i zieloną siatką. Bambus - tani, łatwo dostępny, elastyczny i często wiązany nylonowymi sznurkami – od dawna jest materiałem wybieranym do budowy rusztowań wielu drapaczy chmur w Hongkongu - zauważa agencja Reuters.

Wang Fuk Court w dzielnicy Tai Po
Wang Fuk Court w dzielnicy Tai Po
Źródło: Reuters

W oknach umieszczono z kolei płyty z łatwopalnej pianki polistyrenowej, które prawdopodobnie miała chronić mieszkania przed pyłem remontowym. To także powszechnie stosowane rozwiązanie w Hongkongu. Jednak przy kontakcie z ogniem płyty wydzielają też gęsty i toksyczny dym. Dodatkowo płyty ograniczały też widoczność z okien, co mogło opóźnić reakcję, a co za tym idzie - ewakuację mieszkańców z wyższych pięter.

Tak wyglądały mieszkania od środka. Nie widać, co się dzieje na zewnątrz:

Wang Fuk Court w dzielnicy Tai Po
Wang Fuk Court w dzielnicy Tai Po
Źródło: Reuters

Niektórzy mieszkańcy zgłosili, że ich alarmy przeciwpożarowe nie zadziałały. 72-letnia Chan w momencie zdarzenia była sama w domu, o pożarze dowiedziała się, dopiero gdy zadzwoniła do niej córka, która podróżowała po Korei Południowej - relacjonowała kobieta w rozmowie z BBC. Dodała, że "martwiła się już od miesięcy, ponieważ po rozpoczęciu prac konserwacyjnych często czuła zapach spalenizny".

Konstrukcja rusztowania już po wybuchu pożaru:

Pożar na osiedlu mieszkaniowych Wang Fuk Court
Pożar na osiedlu mieszkaniowych Wang Fuk Court
Źródło: Reuters

Poniżej rekonstruujemy, jak rozwijał się pożar wieżowców w Hongkongu godzina po godzinie.

Sześć minut, siatka i wiatr. "Dzwoniła, powiedziała, że zaraz zemdleje"

Czytaj także: