Sąd zablokował masowe zwolnienia dziennikarzy Głosu Ameryki

Donald Trump
Koniec Głosu Ameryki i Radia Wolna Europa. Donald Trump podpisał rozporządzenie
Źródło: Jakub Loska/Fakty o Świecie TVN24 BiS

W piątek sędzia federalny nakazał administracji Donalda Trumpa tymczasowe wstrzymanie działań mających na celu zamknięcie Głosu Ameryki. Decyzja sądu uniemożliwiła władzom zwolnienie 1300 dziennikarzy i innych pracowników, którzy na początku tego miesiąca zostali niespodziewanie wysłani na urlop.

Sędzia federalny w Nowym Jorku zawiesił w piątek decyzje o masowych zwolnieniach mających na celu likwidację rozgłośni Głos Ameryki (VOA). Podczas piątkowej rozprawy dotyczącej skargi pracowników stacji na decyzję o masowych zwolnieniach, sędzia Paul Oetken uznał próby rozmontowania VOA za "klasyczny przypadek arbitralnego i kapryśnego podejmowania decyzji" i zakazał władzom "jakichkolwiek dalszych prób zwolnień, redukcji zatrudnienia lub przymusowych urlopów" do czasu dalszych rozpraw.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Na Kremlu "muszą się kończyć zapasy" szampana. "Szok" po decyzji Trumpa

Jest to już druga podobna decyzja sądu przeciwko próbom rozmontowania finansowanych z budżetu mediów skierowanych do zagranicznych społeczeństw.

Jeszcze w tym tygodniu sąd w Waszyngtonie polecił Agencji ds. Globalnych Mediów (USAGM) przywrócenie dotacji Radiu Wolna Europa. Do pracy w tym tygodniu wróciło też Radio Marti skierowane do Kubańczyków.

Donald Trump na konferencji prasowej w Gabinecie Owalnym
Donald Trump na konferencji prasowej w Gabinecie Owalnym
Źródło: PAP/EPA/FRANCIS CHUNG / POOL

Administracja Trumpa o "radykalnej lewicy"

Jeszcze w piątek de facto szefowa USAGM, była kandydatka do Senatu Kari Lake wysłała do wszystkich pracowników agencji - w tym dziennikarzy VOA i RWE - maile wzywające ich do przyjęcia oferty ustąpienia ze stanowisk w zamian za otrzymywanie wynagrodzenia do września.

Finansowane przez USAGM media skierowane głównie do zagranicznych społeczeństw w krajach o ograniczonej swobodzie prasy były od dawna krytykowane przez zespół Donalda Trumpa, w tym jego doradcy Elona Muska, który wezwał do ich likwidacji. Trump i jego współpracownicy twierdzili, że są one bastionem "radykalnej lewicy" i jego krytyków.

Formalnie Trump nie może zlikwidować tych instytucji bez zgody Kongresu, który je powołał, dlatego administracja uciekała się dotychczas do ruchów takich jak wycofanie dotacji, zwolnienia i przymusowe urlopy. Legalność tych decyzji została zakwestionowana w przynajmniej trzech przypadkach przez sądy.

TVN24 HD
Dowiedz się więcej:

TVN24 HD

Czytaj także: