"Właśnie go zastrzeliłam". Protesty po śmierci Afroamerykanina, Biden apeluje o spokój

TVN24 | Świat

Aktualizacja:
Autor:
ft\mtom
Źródło:
Reuters, PAP

Setki protestujących starły się z policją na przedmieściach amerykańskiego Minneapolis po tym, jak w trakcie niedzielnej kontroli drogowej funkcjonariusze śmiertelnie postrzelili 20-letniego Afroamerykanina. Szef miejscowej policji poinformował w poniedziałek wieczorem, że Daunte Wright zginął w wyniku nieszczęśliwego wypadku.

Mężczyzna zastrzelony przez policję to 20-letni Daunte Wright – poinformował gubernator Minnesoty Tim Walz. Według oświadczenia policji z Brooklyn Center, funkcjonariusze zatrzymali niewymienionego z nazwiska kierowcę za złamanie przepisów drogowych. Policjanci ustalili, że mężczyzna jest ścigany, ale gdy chcieli go aresztować, "ponownie wsiadł do pojazdu". Funkcjonariusz postrzelił kierowcę, który przejechał jeszcze kilka przecznic, po czym zmarł. Towarzysząca mu kobieta została lekko ranna.

OGLĄDAJ TVN24 W INTERNECIE W TVN24 GO >>>

Śmiertelne postrzelenie młodego czarnoskórego mężczyzny było efektem nieszczęśliwego wypadku. Funkcjonariuszka zamiast użyć paralizatora, oddała strzał z broni palnej – poinformował Tim Gannon, szef policji leżącego na północ od Minneapolis miasta Brooklyn Center. Z opublikowanego nagrania z zajścia wynika, że policjantka przed oddaniem strzału krzyczała, że zamierza użyć paralizatora. – Jasna cholera, właśnie go zastrzeliłam – powiedziała kobieta do jednego z policjantów.

Telefon odebrała dziewczyna, powiedziała, że Daunte nie żyje

Matka 20-latka, Katie Wright powiedziała dziennikarzom, że w dniu śmierci syna otrzymała od niego telefon. Daunte miał jej przekazać, że policja zatrzymała go w związku z odświeżaczami powietrza, które miał zawieszone na lusterku wstecznym w aucie, co w Minnesocie jest nielegalne. Kobieta dodała, że słyszała, jak policjanci każą jej synowi opuścić auto.

- Słyszałam szamotaninę, a następnie policjanta mówiącego: Daunte, nie uciekaj – powiedziała Wright. Wtedy połączenie ustało. Gdy ponownie wybrała jego numer, telefon odebrała dziewczyna 20-latka, która przekazała, że jej chłopak nie żyje.

Zamieszki w Brooklyn Center, Joe Biden apeluje o spokój

W niedzielę wieczorem przed komisariatem policji w Brooklyn Center zebrał się tłum protestujących, naprzeciw którego stanęli policjanci w pełnym rynsztunku – relacjonuje Reuters. Dodano, że kilka osób zdemolowało dwa radiowozy, obrzucając je kamieniami i skacząc po nich. Policja użyła gumowej amunicji, gazu łzawiącego i granatów hukowych.

Według przedstawicieli władz stanowych w nocy z niedzieli na poniedziałek dochodziło również do włamań i kradzieży, a na miejsce skierowano żołnierzy Gwardii Narodowej. W Brooklyn Center ogłoszono godzinę policyjną, w poniedziałek zamknięte mają być szkoły. Gubernator Walz przekazał, że obserwuje niepokoje na przedmieściach Minneapolis, a "stan opłakuje życie kolejnego czarnoskórego mężczyzny odebrane przez organy ścigania".

Prezydent USA zaapelował o spokój. - Pokojowy protest jest zrozumiały, ale dla przemocy nie ma absolutnie żadnego usprawiedliwienia - powiedział Joe Biden w Białym Domu. Podkreślił, że należy poczekać na wyniki dochodzenia w sprawie śmierci młodego Afroamerykanina. - Pytanie, czy był to wypadek, czy też celowe działanie. To musi zostać wyjaśnione - stwierdził Joe Biden.

Śmierć George'a Floyda

Do śmierci Daunte'a Wrighta doszło zaledwie kilkanaście kilometrów od miejsca, gdzie w maju 2020 roku zginął inny Afroamerykanin George Floyd. Mężczyzna zmarł podczas zatrzymania policyjnego, co wywołało protesty przeciwko rasizmowi i brutalności policji w całych USA. W Minneapolis trwa proces byłego już policjanta Dereka Chauvina oskarżonego o zabójstwo Floyda.

Autor:ft\mtom

Źródło: Reuters, PAP