|

"Co chce pani obejrzeć?". "Wszystko". Tak to działa w Szwecji

Szwecja archiwum po kompresji
Szwecja archiwum po kompresji
Źródło zdj. gł.: Shutterstock
Za oficjalny dokument, który może być interesujący dla zwykłego obywatela i powinien mu zostać na życzenie udostępniony, uznaje się nie tylko pisma i maile, ale także notatki, zdjęcia, prezentacje multimedialne, raporty, umowy, a nawet historie przeglądania stron w wyszukiwarce internetowej. Ze Szwecji dla Magazynu TVN24 pisze Katarzyna Tubylewicz.Artykuł dostępny w subskrypcji

W jednym z kryminałów Lizy Marklund - "Czerwona wilczyca" - dziennikarka śledcza Annika Bengtzon udaje się do kancelarii rządu i prosi dyżurnego strażnika o wgląd w korespondencję minister kultury, Kariny Björnlund. Strażnik nie wydaje się zdziwiony, nie stuka się w głowę, nie prosi o legitymację dziennikarską, ani o żaden inny dokument.

Pozostało 93% artykułu
Źródło: Magazyn TVN24
Autorka/Autor: Katarzyna Tubylewicz - pisarka i tłumaczka literatury szwedzkiej. Autorka m.in. reportaży o współczesnej Szwecji "Samotny jak Szwed? O ludziach Północy, którzy lubią bywać sami", "Moraliści. Jak Szwedzi uczą się na błędach i inne historie" oraz "Sztokholm. Miasto, które tętni ciszą".
Czytaj także: