Robert F. Kennedy Jr., wieloletni lider ruchu antyszczepionkowego, opowiadając w programie Theo Vona "This Past Weekend" o okolicznościach poznania się z gospodarzem podcastu, przypomniał, że doszło do niego podczas spotkania dla osób uzależnionych, zanim zaczęła się pandemia COVID-19. Grupa kontynuowała spotkania mimo szerzącego się koronawirusa.
Wyjaśnił, że kiedy "zamknięto spotkania rehabilitacyjne", on i grupa osób wciąż prowadziła codzienne mitingi, "ale to była trochę grupa piratów".
- Powiedziałem: "Nie obchodzi mnie, co się stanie. Będę chodzić na spotkania każdego dnia" - dodał.
- Nie boję się zarazków. W przeszłości wciągałem kokainę z desek sedesowych. Wiem, że ta choroba mnie zabije. Jeśli nie będę jej leczył, co w moim przypadku oznacza codzienny udział w mityngach, wpłynie to źle na moje życie. Dla mnie to był sposób na przetrwanie - powiedział sekretarz zdrowia i opieki społecznej USA.
Apelują o dymisję
Fragment wywiadu z tą wypowiedzią stał się viralem. Brad Woodhouse, działacz Partii Demokratycznej i szef organizacji Protect Our Care, wezwał Kennedy'ego do złożenia rezygnacji ze stanowiska.
Do wyznania Kennedy'ego odniosła się również gubernator Nowego Jorku Kathy Hochul, która komentując doświadczenia z zażywaniem narkotyków w toaletach, napisała na platformie X: "To widać".
Szef resortu otwarcie mówi o swoich problemach z narkotykami w przeszłości, w tym o pokonaniu trwającego przez 14 lat uzależnienia od heroiny - wspomniała gazeta "USA Today". W związku z posiadaniem nielegalnych substancji został dwukrotnie aresztowany. Od ponad 40 lat Kennedy pozostaje w trzeźwości.
Opracował Adam Styczek /akw
Źródło: PAP, The Independent
Źródło zdjęcia głównego: PAP/EPA/FRANCIS CHUNG / POOL