Australijska telewizja pokazała wywróconą dnem do góry, tonącą łódź, której pasażerowie byli rzucani przez fale na przybrzeżne skały.
- W wodzie wciąż są ludzie wzywający pomocy. Rozgrywa się tu tragedia - relacjonował Gordon Thomson, prezydent Wyspy Bożego Narodzenia, która jest zamorskim terytorium Australii.
Czterometrowe fale rzucały ludźmi
Do wypadku doszło około godz. 6 rano czasu miejscowego. Według wstępnych ocen, łódź rozbiła się próbując przybić do brzegu jednej z zatok w czasie silnego sztormu. - Wielu ludzi zostało uratowanych, jednak niestety wyciągnięto też ciała - oświadczył pełniący obowiązki premiera Australii Wayne Swan.
W akcji ratunkowej uczestniczyły jednostki marynarki wojennej i służb celnych. Mieszkańcy Wyspy Bożego Narodzenia rzucali do wody kamizelki ratunkowe. Okoliczni mieszkańcy próbowali pomóc rzucając kamizelki, ale - jak powiedział jeden ze świadków - straszne warunki na wodzie nie pozwalały się zbliżyć. - Nie chcielibyście zbliżać się do klifu, bo jest ostry jak brzytwa, a czterometrowe fale rzucały ludźmi. Widziałem chyba 30, którym się nie udało - mówił świadek zdarzenia.
Wyspa Bożego Narodzenia znajduje się ok. 2600 km na północny zachód od miasta Perth, na zachodzie Australii. Na wyspie jest ośrodek, w którym przetrzymywane są osoby ubiegające się o azyl w Australii.
Źródło: PAP, Reuters