W poniedziałek Rosja zaatakowała znajdujący się w Kijowie budynek Narodowej Akademii Nauk Ukrainy. "Trwa akcja ratunkowa: ekipy gaszą pożar i poszukują osób, które mogły zostać uwięzione w środku. Na miejscu działają wszystkie służby" - poinformował na X Wołodymyr Zełenski.
Na udostępnionym przez prezydenta Ukrainy nagraniu widać rozległe zniszczenia instytucji i trawiące ją płomienie. Unoszą się kłęby czarnego dymu.
Mer ukraińskiej stolicy Witalij Kliczko poinformował o jednej ofierze śmiertelnej - zginęła kobieta. Poszkodowanych zostało 19 osób, w tym troje dzieci. Sześć osób, w tym dwoje dzieci trafiło do szpitala.
"Dzisiejszego popołudnia Rosjanie zaatakowali również placówkę medyczną w centrum stolicy. Służby ratownicze pracują obecnie nad jak najszybszym ugaszeniem pożaru" - napisał prezydent Ukrainy
Instytucja naukowa "pełna ludzi"
Tuż po wybuchu w Narodowej Akademii Nauk Ukrainy w serwisach społecznościowych publikowano zdjęcia ludzi, którzy - najprawdopodobniej ratując się przed ogniem - wychodzili na zewnętrzne parapety budynku z okien na wyższych piętrach. Na chodnikach widać było ślady przypominające krew.
"Cynizm Rosji nie ma dna. Instytucja naukowa pełna ludzi w samym środku dnia pracy stała się kolejnym celem jej terroru. Rosja celowo przesuwa granice tego, co jej zdaniem świat jest w stanie zaakceptować. Każdy atak pozostawiony bez zdecydowanej reakcji jedynie zachęca do kolejnego" - napisał Andrij Sybiha, szef MSZ Ukrainy.
Mer Kijowa zwrócił uwagę, że Rosjanie zaatakowali dronem budynek w historycznym centrum Kijowa.
Atak w Kijowie kilkaset metrów od polskiej ambasady i konsulatu
Narodowa Akademia Nauk znajduje się na ulicy Wołodymyrskiej. Tuż przy płonącym gmachu mieszczą się Ministerstwo Edukacji i Nauki oraz siedziba operatora telefonicznego Ukrtelekom. W sąsiedztwie znajduje się Uniwersytet im. Tarasa Szewczenki i jego wydział filologiczny z wydziałem polonistyki.
W odległości kilkuset metrów od Narodowej Akademii Nauk jest konsulat Polski. W podobnej odległości leży polska ambasada, która zapewniła, że jej pracownicy nie ucierpieli. Całe są także budynki tych dwóch instytucji.