Mieszkańcy rejonu krasnodońskiego piszą na portalach społecznościowych, że wcześniej przejście w pobliżu punktu Siewiernyj nie było dobrze zabezpieczone.
"Nowiutkie ogrodzenie ciągnie się wzdłuż granicy rosyjskiej z samozwańczą Ługańską Republiką Ludową na wiele kilometrów. Ten odcinek nie był strzeżony i nie miał konstrukcji zabezpieczających od ogłoszenia niepodległości Ukrainy do chwili obecnej. Na tym obszarze tworzyły się szlaki przemytnicze. Mieszkańcy twierdzą, że Rosja zainstalowała ogrodzenie ze strachu przed napływem rebeliantów i ich broni na jej terytorium" - pisze portal ukraińskiego tygodnika "Nowoje Wremia".
100-kilometrowy rów
"Zleceniodawcą budowy ogrodzenie jest zarząd Federalnej Służby bezpieczeństwa w obwodzie rostowskim. Informacja w tej sprawie pojawiła się na rosyjskiej stronie zamówień publicznych. Do końca tego roku pomiędzy obwodami rostowskim i donieckim ma powstać ponad 3 km podobnego ogrodzenia" - podała ukraińska agencja UNIAN.
Przypomniała, że w maju Rosja odgrodziła się od samozwańczych republik w Doniecku i Ługańsku 100-kilometrowym rowem. Oficjalnym powodem wzmocnienia granicy w obwodzie rostowskim była "stabilizacja regionu oraz walka z nielegalnym przemytem broni".
Ziemianki, okopy i wieże obserwacyjne
"Wał europejski" na granicy z Rosją budują z kolei władze w Kijowie.
W sierpniu ukraińska Straż Graniczna informowała, że prace budowlane są obecnie prowadzone w obwodach czernihowskim i charkowskim.
- Do dziś powstało 180 km rowów przeciwczołgowych, 546 km przegród fortyfikacyjnych, 39 km ogrodzenia z drutu kolczastego, 175 ziemianek i 897 okopów. Ustawiono także sześć wież obserwacyjnych - relacjonował wiceszef straży Wasyl Serwatiuk.
Jeszcze w tym roku na granicy ukraińsko-rosyjskiej planowane jest powstanie dodatkowych 380 rowów przeciwczołgowych, 90 km ogrodzenia oraz 214 km dróg przy pasie przygranicznym.
Autor: tas//gak / Źródło: UNIAN, nv.ua
Źródło zdjęcia głównego: unian