"Lawina gniewu pod adresem rządzącego od pięciu lat Prawa i Sprawiedliwości". PisząoPolsce

TVN24 | Świat

Autor:
js/kab
Źródło:
The Guardian, Reuters, Al Jazeera, Euronews
Protestujący wystartowali po godzinie 17TVN24
wideo 2/35
TVN24Protestujący wystartowali po godzinie 17

Światowe media komentują protesty, które odbywają się w wielu miastach w Polsce po orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego. Zwracają uwagę na piątkową demonstrację w stolicy, która, jak ocenił "The Guardian", była największą skierowaną przeciwko rządzącej partii od objęcia władzy w 2015 roku. Piszą również o prezydenckim projekcie ustawy w sprawie aborcji.

W zeszłym tygodniu Trybunał Konstytucyjny, na którego czele stoi Julia Przyłębska za niezgodny z konstytucją uznał przepis tzw. ustawy antyaborcyjnej z 1993 roku dopuszczający przerwanie ciąży ze względu na ciężkie i nieodwracalne uszkodzenie płodu.

W reakcji na to codziennie w całej Polsce odbywają się protesty. Sytuację komentują zagraniczne media.

Brytyjski "The Guardian", amerykański "New York Times", Agencja Reutera, portal Euronews i "Al Jazeera" zwracają uwagę na piątkowy protest w stolicy, którego hasło brzmiało "Na Warszawę" i piszą o inicjatywie prezydenta Andrzeja Dudy.

"The Guardian" napisał w tekście opublikowanym w piątek wieczorem, że "w stolicy około stu tysięcy osób wzięło udział w największej demonstracji" skierowanej przeciwko rządzącemu Prawu i Sprawiedliwości od czasu objęcia rządów w 2015 roku. "W piątek dziesiątki tysięcy protestujących zgromadziło się w punktach miasta, skandując 'Myślę, czuję, decyduję' i hasła anty-PiS" - czytamy.

Redakcja zwróciła uwagę, że na kilka godzin przed protestem prezydent Andrzej Duda ogłosił "legislacyjne rozwiązanie" kryzysu politycznego, proponując możliwość przerwania ciąży w przypadku, gdy wady wrodzone są śmiertelne. "The Guardian" zaznaczył, że aborcja byłaby zabroniona w przypadku płodów z zespołem Downa.

Jak czytamy, "interwencja Andrzeja Dudy, silnie krytykowana przez medyczne i prawnicze środowiska, niewiele przyczyniła się do stłumienia gniewu".

Policja ochrania manifestację w WarszawieTwitter/@BojanowskiW

"Guardian" dodał, że protesty, które odbywały się w trakcie wprowadzanych przez rząd coraz ostrzejszych ograniczeń w odpowiedzi na gwałtowny wzrost zakażeń koronawirusem i zgonów w ostatnich tygodniach, "charakteryzowały się humorystycznymi hasłami i plakatami oraz zaangażowaniem Polaków w wieku kilkunastu i dwudziestu lat". 

Brytyjska gazeta zauważa jednak, że zdarzały się też incydenty, kiedy "grupy nacjonalistów ubranych na czarno zaatakowały protestujących na ulicach w centrum Warszawy".

Incydenty podczas piątkowej manifestacjiTVN24

"Jestem tu, ponieważ moje poczucie bezradności osiągnęło szczyt"

O protestach w Polsce pisze także amerykański "New York Times". "Oburzone na decyzję sądu, który prawie całkowicie zakazał aborcji, dziesiątki tysięcy kobiet wyszły w piątek na ulice polskiej stolicy, podsumowując tydzień protestów w całym kraju" – zauważa "NYT" i dodaje, że obecnie przez nasz kraj przelewa się największa fala protestów od "upadku komunizmu w 1989 roku".

Dziennik zwraca uwagę na formę protestów, którym towarzyszy muzyka oraz na symbol – czerwona błyskawica. Pisze także o postawie policji i żandarmerii, które ochraniały przemarsz demonstrujących w Warszawie przed atakami "chuliganów". Wskazuje, że kilkanaście osób zostało zatrzymanych.

"Do kobiet dołączyły tysiące mężczyzn oraz wiele grup, które uważają, że ciężko wywalczona wolność ery postkomunizmu wymyka im się za rządów autokratycznej partii Prawo i Sprawiedliwość" – zwraca uwagę nowojorska gazeta.

Według "NYT", dla wielu protestujących "zakaz aborcji odpowiada polityce, którą postrzegają oni jako ograniczająca prawa człowieka". "Jestem tu, ponieważ moje poczucie bezradności osiągnęło szczyt" – gazeta cytuje jedną z manifestujących w Warszawie kobiet, która dodaje, że "czuję się nieważna, czuję się coraz mniej Polką i bardzo mi z tego powodu przykro".

Jako "jeden z najbardziej uderzających aspektów protestów" w "głęboko religijnej Polsce", "New York Times" mówi o gniewie skierowanym w stronę instytucji Kościoła katolickiego. Przytacza słowa jednej z uczestniczek demonstracji, katoliczki, która "nie czuje się już częścią tej wymagającej reform instytucji".

"Jeden z największych od lat" protestów

Agencja Reutera w depeszy opublikowanej w piątek późnym wieczorem zwróciła uwagę na to, że według organizatorów i władz Warszawy w proteście wzięło udział około 100 tysięcy osób i był on "jednym z największych od lat". Jak wskazuje Reuters, tłum zebrał się w stolicy mimo zakazu spotkań powyżej pięciu osób wprowadzonego w związku z sytuacją epidemiczną w kraju. Ludzie szli ulicami z hasłami "Myślę, czuję, decyduję" i "Bóg jest kobietą" - czytamy. 

Agencja wskazuje, że protestujących ochraniała policja, bo "skrajnie prawicowe grupy, które wspierają decyzję Trybunału Konstytucyjnego zbierały się w małych zbiorowiskach". Doszło do kilku starć tych grup z policją. Funkcjonariusze reagowali, by "trzymać ich z dala od protestujących".  

Reuters pisze, że protesty trwające od ubiegłego tygodnia zamieniły się w "lawinę gniewu pod adresem rządzącego od pięciu lat Prawa i Sprawiedliwości i Kościoła katolickiego sprzyjającego rządowi".

Protest przed filharmonią w SzczecinieTVN24

Agencja pisze, że "sytuację starał się w piątek uspokoić, składając swój projekt ustawy dotyczącej aborcji prezydent Andrzej Duda", a premier Mateusz Morawiecki obiecał szybkie zajęcie się nim w parlamencie, ale - jak mówi Joanna Scheuring-Wielgus, którą Reuters poprosił o komentarz - "żadna osoba będąca przy zdrowych zmysłach, nie powinna się na to nabrać". 

Reuters pisze, że rząd oskarża demonstrujących o narażanie życia osób starszych. Cytuje też ministra zdrowia Adama Niedzielskiego, który w piątkowy wieczór porównał w TVN24 możliwy efekt obecnych demonstracji w kraju do tych organizowanych w ramach ruchu Black Lives Matter w Stanach Zjednoczonych. Niedzielski powiedział, że tamte protesty doprowadziły do "eskalacji" pandemii w USA. Jak zaznacza Reuters, eksperci zdrowia publicznego nie wydali dotąd żadnej przesądzającej opinii w sprawie wpływu tamtych demonstracji na transmisję koronawirusa. 

Minister zdrowia: chodząc na protesty izolujmy się od osób, które są bardziej narażoneTVN24

Protesty "wbrew rządowym apelom o pozostanie w domach"

Portal Euronews napisał, że protesty w sprawie aborcji w Polsce "odzwierciedlają głęboki rozłam w społeczeństwie". Zauważył, że piątkowy marsz w stolicy został zorganizowany na dużą skalę i "wbrew rządowym apelom o pozostanie w domach z powodu koronawirusa".

Portal zauważa, że prokurator krajowy zapowiedział postawienie zarzutów organizatorom protestów za "spowodowanie zagrożenia epidemiologicznego", za co grozi kara do ośmiu lat więzienia. Z kolei minister edukacji Przemysław Czarnek zagroził, że odetnie fundusze uczelniom, które wsparły protesty. 

W tekście czytamy, że prezydent Andrzej Duda "najwyraźniej wyłamał się z szeregu i wsparł demonstrantów, mówiąc, że jego zdaniem kobiety powinny mieć prawo do aborcji w niektórych przypadkach".

Prezydent przedstawia projekt ustawy aborcyjnejTVN24

"Protestujący skupili swój gniew na rządzącej ultrakatolickiej partii"

"Al Jazeera" pisze w opublikowanym w piątek tekście, że tysiące osób protestuje w Polsce o prawo do aborcji.

"Al Jazeera" zwraca uwagę, że organizatorkom protestów mogą być stawiane zarzuty, ponieważ wszelkie zgromadzenia powyżej pięciu osób są zakazane w związki z sytuacją pandemiczną.

Masowe protesty, jak pisze "Al Jazeera", rozpoczęły się w zeszłym tygodniu, kiedy polski Trybunał Konstytucyjny orzekł, że obowiązujące prawo, zezwalające na aborcję uszkodzonych płodów, jest niezgodne z konstytucją. Dodaje, że "protestujący skupili swój gniew na rządzącej ultrakatolickiej partii Prawo i Sprawiedliwość", której parlamentarzyści zwrócili się do TK o orzeczenie w sprawie tego przepisu. "Al Jazeera" zauważa, że Polska ma już jeden z najbardziej rygorystycznych przepisów aborcyjnych w Europie.

Protesty w PoznaniuTVN24

W tekście czytamy, że prezydent Andrzej Duda zapowiedział przedstawienie projektu ustawy przywracającej możliwość przerywania ciąży w przypadku nieprawidłowości płodu, ale jedynie w przypadku wystąpienia tzw. wad letalnych. "Al Jazeera" zauważa, że PiS ma większość w Sejmie, więc może przyjąć nowelizację ustawy. Cytuje również posłankę Koalicji Obywatelskiej Katarzynę Lubnauer, która stwierdziła, że nowelizacja jest "nieakceptowalna".

Autor:js/kab

Źródło: The Guardian, Reuters, Al Jazeera, Euronews

Źródło zdjęcia głównego: tvn24.pl