Świat

Propaganda Kijowa a frontowe realia. Gorłówka i Ługańsk na plus, ale co z resztą?

Świat

ReutersObok sukcesów Ukraińcy ponoszą w Donbasie także porażki

Siły ukraińskie zaciskają kleszcze wokół Doniecka i Ługańska. Największe sukcesy notują w walkach o Gorłówkę. Ale o całkowitym okrążeniu mówić jest jeszcze za wcześnie. Za to na strategicznej drodze H21 Ukraińcy ponoszą porażki, dużym zagrożeniem jest kilka rebelianckich zgrupowań. Nie wiadomo też, co szykują separatyści: ewakuację do Rosji czy wielką kontrofensywę?

Gdyby wiedzę o sytuacji militarnej w Donbasie czerpać wyłącznie z briefingów rzecznika Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony, publikowanych przez RBNO map sytuacyjnych oraz komunikatów sztabu operacji antyterrorystycznej (ATO), obraz wyglądałby niezwykle korzystnie dla Ukrainy. Rzeczywistość jest dużo bardziej złożona, a wielka przewaga wojsk rządowych nie tak oczywista. Świadczą o tym nie tylko informacje separatystów i mediów rosyjskich, ale też informacje ukraińskich aktywistów w Donbasie oraz niezależnych analityków.

Przesadnie optymistyczny przekaz Kijowa

Faktycznie, pod Gorłówką i Ługańskiem siły ATO nacierają i zdobywają kolejne miejscowości. Ale już w walkach o sam Donieck tak wesoło nie jest. Kijów mówi też o całkowitym okrążeniu Doniecka i Ługańska, co absolutnie nie jest prawdą.

A zupełnie źle wygląda sytuacja Ukraińców na drodze H21 łączącej Donieck z "Ługańską Republiką Ludową" i granicą z Rosją. Jeszcze kilka dni temu wydawało się, że uderzenie na Krasnyj Łucz zakończy się wielkim sukcesem ukraińskim. W kluczowych momentach zabrakło jednak odwodów i teraz Ukraińcy pod naporem rebeliantów wycofują się lub, w najlepszym razie, nie są w stanie wiele zrobić.

Sytuacja militarna w Donbasie - 17 sierpnia

Rebelianci kontynuują też natarcie z sektora D, czyli dawnego „kotła dołżańskiego”. Co to oznacza konkretnie? Wydłużenie granicy obszaru opanowanego przez „Noworosjan” z Rosją.

W północnej części centralnego teatru działań wojennych stoi wciąż groźne zgrupowanie „wojsk Ługańskiej Republiki Ludowej” - kolejny dzień z rzędu spędza sen z powiek sztabowcom kijowskim, bo uderzyć może niemal każdym możliwym kierunku: zarówno na Debalcewo, jak i tyły zgrupowania walczącego o Ługańsk.

Ale sztab ATO i rzecznik RBNO milczą o tych kłopotach. Za to uparcie pokazują na publikowanych mapach sytuacyjnych małe ukraińskie flagi nad miastami, które nie są w rękach sił rządowych. Na przykład Pierwomajsk na północy obszaru operacji i Miusinsk na południu. Choć ten pierwszy – mimo powtarzanych od ponad tygodnia ataków – nadal należy do oddziałów ługańskiego komendanta Mozgowoja. A drugi też od kilku dni znów jest w ręku separatystów.

Sytuacja w Donbasie wg władz Ukrainy - stan na 16 sierpniaRada Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy

Krasnyj Łucz (Południe)

Ukraińskie Zgrupowanie "Ambrosiwka" na swej lewej flance walczy pod Iłowajskiem i Mospino o wyjście na południowe obrzeża Doniecka. Na prawej flance odpiera ataki rebeliantów w rejonie Saur-Mogiły (przez Manujłowkę i Pietrowskoje). W centrum walczy o przecięcie strategicznej drogi H21 między Szachtarskiem i Torezem, na razie bezskutecznie walcząc na linii Mołodieckoje – Stiepanowka.

To właśnie panowanie nad H21 umożliwiło przerzucenie z Rosji – jeśli wierzyć "premierowi Donieckiej Republiki Ludowej" Aleksandrowi Zacharczence – 1,2 tys. szkolonych w Rosji najemników, 120 transporterów i 30 czołgów. "Premier" sam zresztą wskazał, że było to możliwe dzięki panowaniu nad Krasnym Łuczem.

Tutaj sytuacja sił ukraińskich wygląda najgorzej. Po zajęciu Marinowki rebelianci próbują zamknąć w kotle siły ukraińskie walczące w rejonie Miusinska i Krasnego Łucza. Zapobiec temu mogłoby połączenie zgrupowania ATO walczącego na tym odcinku drogi H21 (nacierającego z południowego zachodu) z oddziałami, które od wielu dni próbują przedrzeć się w rejon Krasnego Łucza i Miusinska od północnego zachodu, od Debalcewa. Problem w tym, że to natarcie, po zajęciu Faszczewki i Horodyszcza, stanęło. Rebelianci atakują na tyłach zgrupowania.

Krasnyj Łucz (Północ)

Właśnie tam w zasadzkę dywersantów wpadł duży ukraiński oddział w w rejonie Małoiwanowki (w pobliżu drogi M04 łączącej Ługańsk z Donieckiem). W tym samym rejonie nie udało się natarcie z południowego zachodu (od Debalcewa, drogą M04) na rebeliantów w rejonie Stachanowa i Ałczewska.

W tej sytuacji Ukraińcy wstrzymali ofensywne działania przeciwko temu zgrupowaniu. Sztab ATO spodziewa się kontrataku, konkretnie oddziałów Mozgowoja, stojących w Stachanowie. W ciągu ostatnich kilkudziesięciu godzin były poważne problemy z łącznością telefoniczną w Debalcewie - co może sugerować przygotowania separatystów do uderzenia w ten ważny węzeł komunikacyjny. Także doradca szefa MSW Ukrainy stwierdził, że rebelianci szykują kontratak w rejonie Debalcewa i Jenakijewa. Tak, aby jednym potężnym uderzeniem znów przywrócić połączenie Doniecka, Gorłówki i Ługańska – wzdłuż "północnej drogi życia", czyli M04.

Donieck i Gorłówka

Największe postępy Ukraińcy zrobili w ciągu ostatnich 48 godzin w rejonie Gorłówki. Celem jest jej zupełne odcięcie do Doniecka. Trwa natarcie na Jenakijewo. Zajęto Buławinskoje i Żdanowkę. Wydaje się, że sztab ATO postanowił, iż Jenakijewo zostanie zamknięte w kotle z Gorłówką, a nie z Donieckiem. Doradca szefa MSW Ukrainy Zorjan Szkirjak powiedział, że w Gorłówce działają kadrowi oficerowie wojska rosyjskiego i specnazowcy GRU.

Jeszcze w piątek, po pozorowanym ataku na Iłowajsk i odciągnięciu części sił rebelii, Ukraińcy od południa z dwóch stron obeszli Mospino i okrążyli tutaj zgrupowanie przeciwnika.Toczą się walki, jeśli Mospino padnie, Ukraińcy będą mogli wyjść na południowe rogatki Doniecka, na obwodnicę miasta.

W samym Doniecku w sobotę popołudniu znów doszło do wymiany ognia artyleryjskiego. W wyniku ostrzału domów mieszkalnych zginęły 4 osoby.

Południowy korytarz?

Rebelianci z donieckiego zgrupowania zaatakowali pozycje ukraińskie między rejonem Iłowajsk-Mospino (na wschodzie) a rejonem Marinki (na zachodzie) – atak poszedł na Starobieszewo. Biegnie tędy najkrótsza droga z Doniecka do granicy z Rosją. Niewykluczone, że w tym miejscu separatyści donieccy mogą przygotowywać korytarz ewakuacji.

Jednocześnie rebelianci próbują opanować przejście graniczne Uspienka. To kolejny punkt na granicy obwodu donieckiego z rosyjskim obwodem rostowskim, który chcą przejąć rebelianci. Wcześniej, po likwidacji „kotła dołżańskiego”, zajęli położoną bardziej na wschód Marinowkę. Naprzeciwko Uspienki, po rosyjskiej stronie, leży Matwiejew Kurgan, gdzie do kilku tygodni skoncentrowane są duże siły rosyjskie.

Ługańsk

Ukraińcom udało się umocnić w Nowoswietłowce, na drodze M04 łączącej Ługańsk z przejściem granicznym Izwarino. Siły ATO są tam na tyle mocne, że rebelianci muszą szukać objazdów bocznymi drogami, żeby przerzucać posiłki do Ługańska. Próba odbicia Nowoswietłowki atakiem od Mołodogwardiejska nie przyniosła rezultatu.

Oznacza to, że Ługańsk - gdzie sytuacja ludności cywilnej jest coraz cięższa - jest już zablokowany przez siły ukraińskie do północny, zachodu i południa. Jedyne wyjście z miasta to boczne drogi wiodące na wschód. To utrudnia przerzut do miasta ciężkiej broni z Rosji.

Zachodni fotoreporterzy zrobili zdjęcia kontenerów z rakietami przeciwlotniczymi Buk, 20 km od granicy, koło Kamieńska Szachtyńskiego. Na zdjęciach widać pewną liczbę ciężarówek wiozących kontenery z Bukami. Z oznaczeń na samochodach wynika, że broń pochodzi z Zachodniego Okręgu Wojskowego, a konkretnie z rejonu Moskwy.

Ewakuacja?

Rzecznik RBNO Andrij Łysenko poinformował w sobotę, że w Ługańsku rebelianci masowo dezerterują. Także z Jenakijewa i Gorłówki wyjeżdżać mają czeczeńscy najemnicy. Jednak doniesienia, że "kadyrowcy" poddają się Ukraińcom, okazały się nieprawdziwe. Ochotniczy batalion „Donbas” zaprzeczył doniesieniom, że poddało mu się 46 Czeczenów koło Gorłówki. A Ramzan Kadyrow ostro zaprzeczył doniesieniom o dziesiątkach Czeczenów poddających się Ukraińcom.

- W Doniecku i Gorłówce bojownicy, odczuwając poważne braki osobowe, próbują uzupełnić swe szeregi przymusową mobilizacją miejscowych – powiedział Łysenko, rzecznik RBNO.

Według Kijowa, duża część rebeliantów gotuje się do opuszczenia Donbasu 18 sierpnia. Pod szyldem uchodźców - szykują się, podrabiając paszporty. Nie wiadomo, na ile te przypuszczenia są realne. Z drugiej bowiem strony sztab ukraiński i MSW mówią o koncentracji sił przez rebeliantów i groźbie kontrataków.

Nawet jeśli nadzieje na masową ucieczkę separatystów są przedwczesne, a doniesienia o dezercjach przesadzone, to z morale w szeregach rebelii z pewnością nie jest najlepiej.

Pewną nerwowość musiały wprowadzić zmiany na najważniejszych stanowiskach "republik ludowych" i odsunięcie cieszących się dużą sławą wojenną komendantów, z Igorem Girkinem (Striełkowem) na czele.

W sobotę w samym centrum Doniecka nieznani napastnicy ostrzelali z broni maszynowej samochód z rebeliantami. Auto stanęło w ogniu, było podobno dużo ofiar. Nie wiadomo, czy był tak atak grupy ukraińskiego specnazu czy porachunki między separatystami.

Z ujawnionej przez SBU przechwyconej rozmowy telefonicznej oficera FSB z jednym z dowódców rebelianckich w Doniecku wynika, że miasto jest podzielone na strefy wpływów poszczególnych grup separatystów i jest systematycznie grabione. Dochodzi na tym tle do coraz częstszych starć między separatystami. Wielu z nich myśli też o ewakuacji z miasta.

Autor: Grzegorz Kuczyński / Źródło: tvn24.pl

Źródło zdjęcia głównego: tvn24.pl

Tagi:
Raporty: