Nie tylko filmy. Kim nie lubi też balonów i k-popu, a choince grozi bombardowaniem

Świat

Aktualizacja:
petersnoopy/GD X TAEYANG/ShutterstockKim nie przepada za choinkami i k-popem

Film "The Interview" opowiadający o spisku na życie Kim Dzong Una wywołał wściekłość w Korei Północnej. Ale to nie jedyna rzecz wywołująca "nieopisane oburzenie" reżimu. Na "liście gniewu" Kima sporządzonej przez CNN znajdziemy jeszcze balony, k-pop oraz świąteczne choinki.

W ostatnią środę studio filmowe Sony Pictures poinformowało, że w związku z groźbami odwołało zaplanowane na 25 grudnia wejście do kin filmu "The Interview" - komedii o zamachu na przywódcę Korei Północnej Kim Dzong Una.

Decyzję o odwołaniu pokazów podjęto w związku z groźbami grupy hakerskiej, która ostrzegła przed atakami na sale kinowe, wyświetlające ten film. Ostrzeżenie wystosowała ta sama grupa, która w listopadzie włamała się do systemu komputerowego Sony Pictures - producenta "The Interview". Telewizja CNN poinformowała w środę, powołując się amerykańskich śledczych, że za tymi atakami stoi rząd Korei Północnej.

Ale amerykański film to nie jedyny obiekt złości północnokoreańskiego przywódcy. CNN przygotowało specjalną "listę gniewu" Kima.

Świąteczne drzewka

Każdego roku w okresie świąt Bożego Narodzenia dochodzi do zaostrzenia w relacjach pomiędzy Koreą Północną i Południową. Wszystko z powodu choinki w strefie zdemilitaryzowanej na granicy obu krajów, którą Seul tak przystraja, żeby była dobrze widoczna z Północy.

W związku z tym, że reżim postrzega każdą religię jako zagrożenie dla kultu przywódcy, także choinkę uznaje za element wojny psychologicznej.

W tym roku Pjongjang zagroził nawet zbombardowaniem świątecznego drzewka.

K-pop

Korea Południowa drażni Kima nie tylko choinką, ale także muzyką. A dokładnie k-popem, czyli koreańskim popem. Gdy w 2010 roku z powodu zatopienia północnokoreańską torpedą południowokoreańskiego okrętu wojennego Cheonan, Seul w odwecie zaczął nadawać antykimowski program radiowy, z głośników ustawionych na granicy transmitowano piosenki popowego zespołu "4minute".

Wtedy Pjongjang ponownie zagroził zbombardowaniem - tym razem głośników. Groził też, że obróci Seul "w morze ognia".

Biblia

Z podobnych przyczyn jak choinka, na Północy zabroniona jest też Biblia. Choć Korea Północna oficjalnie zapewnia, że w kraju istnieje wolność religijna, w rzeczywistości za wyznawanie wiary ponosi się surową karę.

Amerykanin Jeffrey Fowle, który przebywając na Północy zostawił w hotelowym pokoju Biblię, został za to aresztowany i w konsekwencji spędził w więzieniu pięć miesięcy.

Opery mydlane

Korea Północna jest też znana ze skrupulatnej kontroli granic. W związku z tym nie tylko nie pozwala na przekraczanie granicy swoim obywatelom, ale także ostro kontroluje przedmioty, jakie wwożone są na jej terytorium.

Jednym z takich zabronionych produktów są nośniki wideo z operami mydlanymi z Południa. Za ich przemyt grozi obóz pracy, albo nawet śmierć. Tak samo, jak za ich oglądanie. A wszystko dlatego, że opery mydlane przemycają zachodnie wzorce.

Balony

Regularny gniew reżimu wywołują też balony. Koreańczycy z Południa wkładają bowiem do balonów środki higieniczne, dolary, płyty DVD, a nawet małe radia, chcąc w ten sposób udowodnić swoim sąsiadom poziom dobrobytu.

Gdy napełnione helem balony przelecą na stronę Północy, wojsko reżimu próbuje je zniszczyć.

Zwiastun filmu "The Interview"Sony Pictures

Autor: nsz\mtom / Źródło: CNN

Źródło zdjęcia głównego: petersnoopy/GD X TAEYANG/Shutterstock

Tagi:
Raporty: