Keir Starmer ogłosił w specjalnym oświadczeniu, że podaje się do dymisji jako lider Partii Pracy. - Pytanie, które zadaje teraz moja partia, brzmi: czy to ja jestem we właściwym miejscu, aby prowadzić nas dalej ku kolejnym wyborom powszechnym - powiedział.
Jak przekazał, otrzymał odpowiedź od swojego ugrupowania, którą przyjął "pokornie". - Każda decyzja, jaką podjąłem, związana była z tym, żeby kraj, który kocham, stał na pierwszym miejscu. Dlatego właśnie podaję się do dymisji - mówił Starmer.
Starmer: mojemu następcy udzielę pełnego wsparcia
Starmer przekazał, że w poniedziałek rano poinformował o swojej decyzji króla Karola III. Zapowiedział również, że zwróci się do komitetu wykonawczego partii o ustalenie harmonogramu, zgodnie z którym nabór kandydatów na stanowisko rozpocznie się 9 lipca i zakończy przed letnimi wakacjami parlamentarnymi.
Wyjaśnił, że w przypadku wyborów pozwoli to wyłonić nowego lidera najpóźniej we wrześniu, przed ponownym zebraniem się parlamentu. - Pozostanę premierem do momentu, kiedy ukończymy procedury i zrobię wszystko, co w mojej mocy, aby zagwarantować uporządkowane przekazanie władzy. Również mojemu następcy udzielę pełnego wsparcia - zapowiedział.
Mówiąc łamiącym się głosem, Starmer przekazał, że zamierza teraz poświęcić czas rodzinie.
Rezygnacja Keira Starmera. "Zderzył się boleśnie z rzeczywistością"
O przygotowaniach Starmera do rezygnacji napisał w niedzielę brytyjski tygodnik "The Observer", według którego premier doszedł do wniosku, że nie jest w stanie dalej walczyć o pozostanie na stanowisku, a przyczyniło się do tego niedawne zdecydowane zwycięstwo jego największego rywala Andy'ego Burnhama w wyborach uzupełniających do Izby Gmin.
- [Starmer - red.] zderzył się boleśnie z rzeczywistością: nie ma po prostu poparcia - przekazał tygodnikowi anonimowy, wysoko postawiony polityk laburzystów.
Downing Street nazywało te doniesienia spekulacjami. Anonimowe źródło w rządzie przekazało wówczas agencji Reutersa, że Starmer skupia się na swojej pracy i nic nie zmieniło się od czasu, gdy deklarował, że ma zamiar walczyć o pozostanie na stanowisku. Jeszcze w piątek szef rządu mówił, że weźmie udział w ewentualnym wyścigu o władzę w partii, jeśli formalna procedura zostanie uruchomiona.
Główny rywal Keira Starmera, Andy Burnham, dostał się w piątek do parlamentu, zdecydowanie zwyciężając w wyborach uzupełniających do Izby Gmin w Makerfield na północy Anglii. Uzyskanie mandatu otwiera mu drogę do formalnego stawienia czoła Starmerowi jako liderowi Partii Pracy, a co za tym idzie - stanowiska szefa rządu.
W Zjednoczonym Królestwie trwa kryzys rządowy. Słabe wyniki sondażowe oraz niekorzystne rezultaty w wyborach lokalnych w Anglii i wyborach do parlamentów Walii i Szkocji sprawiły, że Keir Starmer mierzy się z buntem we własnej partii. Kryzys pogłębił się, gdy do dymisji niespodziewanie podał się John Healey, minister obrony, dotąd uważany za sojusznika Starmera.