Sąd oddalił skargę patostreamera Crawly'ego. Nie wjedzie do Polski przez 10 lat

Jacek Dobrzyński
Sprawa patostreamera Crawly'ego. Dobrzyński o decyzji sądu
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: TVN24
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Naczelny Sąd Administracyjny oddalił skargę kasacyjną patostreamera Vladyslava O. - poinformowała Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Oznacza to, że cudzoziemiec znany w internecie jako Crawly wciąż nie może wjechać do Polski i innych państw strefy Schengen. - Przez ostatni czas bardzo mocno walczył o to, żeby móc wjeżdżać do Polski - komentował sprawę Jacek Dobrzyński.

W listopadzie 2024 roku patostreamer Vladyslav O. - znany w internecie jako Crawly - decyzją ówczesnego szefa MSWiA Tomasza Siemoniaka, na wniosek szefa ABW, został deportowany do Ukrainy. Orzeczono też wobec niego zakaz ponownego wjazdu do strefy Schengen przez 10 lat.

Crawly postanowił odwołać się od tej decyzji. Jego skargę oddalił najpierw Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie, a następnie Naczelny Sąd Administracyjny. Oba sądy miały możliwość zapoznania się z niejawnym materiałem przedstawionym przez ABW.

"NSA stwierdził wprost, że po analizie tych informacji 'nie znalazł żadnych podstaw do zanegowania stanowiska sądu wojewódzkiego'" - poinformowała w komunikacie ABW. Sąd zaznaczył też, że obawa dotycząca możliwości prowadzenia działalności szpiegowskiej została przez właściwe organy "w sposób wystarczający wykazana".

Uzasadnienie sądu w sprawie Crawly'ego

ABW przekazało, iż w uzasadnieniu podkreślono, że "wniosek szefa ABW był wynikiem obserwacji zachowania cudzoziemca, braku poszanowania zasad obowiązujących w państwie przyjmującym oraz ustalenia, że jego działania mogły prowadzić do ujawnienia wrażliwych informacji dotyczących bezpieczeństwa Polski i jej obywateli".

Sąd przekazał również, że "w jego ocenie nagrywanie kontrowersyjnych i zaaranżowanych przez stronę zdarzeń naruszających porządek publiczny, a następnie ich upublicznianie na portalach społecznościowych, uprawnia do uznania takiej działalności za odpowiadającą dyspozycji art. 329a ustawy o cudzoziemcach [zobowiązaniu cudzoziemca do powrotu - red.] z racji choćby tego, że może pokazywać użyte siły, środki, sposób i czas reakcji służb porządkowych".

Dobrzyński: te osoby natychmiast będą wydalane z naszego kraju

O sprawie Crawly'ego rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Jacek Dobrzyński mówił na poniedziałkowej konferencji. - On przez ostatni czas bardzo mocno walczył o to, żeby móc wjeżdżać do Polski, aby dalej stwarzać to zagrożenie. (...) Istniało uzasadnione podejrzenie, że może działać szpiegowsko przeciwko Polsce - powiedział. 

Dobrzyński zaznaczył, że Polacy są gościnnym narodem i tolerują wszystkich, ale nie osoby, które próbują łamać polskie prawo. - Te osoby natychmiast będą wydalane z naszego kraju - dodał. Przekazał też, że w ubiegłym roku MSWiA wydało prawie 10 tysięcy decyzji o deportacji, w tym roku jest takich decyzji już blisko sześć tysięcy.

Kim jest patostreamer Crawly?

Patostreamer Crawly opublikował w internecie między innymi film pokazujący, jak skakał po samochodach na jednym z parkingów w centrum stolicy. Okazało się, że cała sytuacja została przez niego zaaranżowana, a samochody zostały przywiezione na lawetach. W czasie zdarzenia, w którym uczestniczyli jego fani, Crawly spryskał gaśnicą przechodnia, gdy ten zwrócił im uwagę.

Crawly znany jest też z filmików, na których przebrany w strój gnoma wdziera się do miejsc, gdzie mogą przebywać wyłącznie pracownicy sklepów, na przykład w galeriach handlowych. W czasie jednego ze streamów miał powiedzieć, że Polacy są "j…anymi rogaczami", a on sam wolałby mieszkać w Moskwie.

Tymi słowami zainteresował się Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych i złożył zawiadomienie do prokuratury. Według ośrodka Crawly jest białoruskim patostreamerem, który chodził do ukraińskiej szkoły.

ABW o podobnych incydentach

ABW przywołała też inne zdarzenia, które w ostatnim czasie wywołały reakcję opinii publicznej. Między innymi w maju 2026 roku ukraiński influencer Andrij G. wjechał sportowym samochodem na teren Tatrzańskiego Parku Narodowego, docierając w okolice Morskiego Oka. Zdjęcia i film opublikował następnie w mediach społecznościowych. Na wniosek policji otrzymał pięcioletni zakaz wjazdu do Polski oraz pozostałych państw obszaru Schengen i opuścił terytorium kraju.

W innej sprawie 57-letni obywatel Ukrainy został zatrzymany po nielegalnym wyłowieniu dużego suma z jeziorka Balaton na warszawskim Gocławiu. Mężczyźnie przedstawiono zarzuty związane z naruszeniem przepisów dotyczących połowu ryb i sposobem traktowania zwierzęcia. Straż Graniczna wydała decyzję o zobowiązaniu go do przymusowego powrotu oraz orzekła pięcioletni zakaz ponownego wjazdu do Polski i innych państw obszaru Schengen.

Źródło: PAP, TVN24
Czytaj także: