Bali się go w Rosji i na Ukrainie, rezygnuje. "Pozostanę rewolucjonistą i nacjonalistą"

Świat

Aktualizacja:
Ćwiczenia batalionu Prawego Sektora i sił zbrojnych Ukrainy Prawy Sektor
wideo 2/36

Przywódca Prawego Sektora Dmytro Jarosz ogłosił, że rezygnuje z tego stanowiska. - Nie chcę być generałem weselnym. Pozostanę nacjonalistą i rewolucjonistą - stwierdził. Radykalna, nacjonalistyczna organizacja słynie z wielu akcji, w tym kontrowersyjnych. W Rosji została uznana za ekstremistyczną.

Dmytro Jarosz jest deputowanym parlamentu ukraińskiego. W listopadzie 2013 r. był jednym z inicjatorów powołania ruchu, który łączyłby różne środowiska nacjonalistyczne. Tak powstał Prawy Sektor.

Podczas antyrządowych protestów na Majdanie na przełomie 2013 i 2014 roku Prawy Sektor współtworzył Samoobronę Majdanu - oddziałów paramilitarnych, pilnujących porządku w centrum ukraińskiej stolicy i odpowiadających za bezpieczeństwo uczestników akcji protestacyjnych.

"Nie chce być generałem weselnym"

W uzasadnieniu swojej rezygnacji Dmytro Jarosz podał, że "powodem rezygnacji ze stanowiska przywódcy Prawego Sektora są ideologiczne rozbieżności z kierownictwem organizacji".

"Kiedy zostałem ranny i potrzebowałem dłuższego czasu na leczenie, powierzyłem niektóre kierunki zarządzania ruchem swoim najbliższym współpracownikom. Oni mieli i mają własne poglądy na rozwój ruchu nacjonalistycznego. Moje poglądy nie zawsze są zbieżne z ich poglądami. Jako lider jestem personalnie odpowiedzialny za wszystko, co dzieje się w organizacji i nie zamierzam obarczać tym innych. Rezygnuję z przywództwa, bo nie chcę być generałem weselnym" – napisał na Facebooku Dmytro Jarosz. Używając określenia "generałem weselnym", zapewne miał na myśli rolę "marionetki".

"Jarosz wagarowicz"

Dmytro Jarosz do niedawna musiał dzielić obowiązki deputowanego parlamentu Ukrainy, dokąd dostał się po zeszłorocznych wyborach startując w okręgu dniepropietrowskim i dowódcy batalionu ochotniczego Prawy Sektor, walczącego z prorosyjskimi rebeliantami w Donbasie.

W rozmowach z dziennikarzami niejednokrotnie podkreślał, że "jego miejsce jest na polu walki".

W maju organizacja "Uczciwie" monitorująca wyborcze procesy na Ukrainie opublikowała listę dziesięciu największych "posłów wagarowiczów", nieobecnych na sesjach Rady Najwyższej. Znalazło się tam także nazwisko Jarosza.

W rozmowie z telewizją Hromadske przywódca Prawego Sektora ironizował, ze na posiedzenie parlamentu "zabierze granat, by czuć się spokojniej wśród niektórych deputowanych".

Po dłuższych negocjacjach z władzami w Kijowie Jarosz zgodził się na integrowanie batalionu Prawego Sektora w struktury sił zbrojnych kraju. Ukraińskie media informowały, że otrzymał także propozycje zostania doradcą sztabu generalnego w Kijowie.

Wotum nieufności

11 lipca w Mukaczewie w obwodzie zakarpackim doszło do strzelaniny. Ok. 20 uzbrojonych w karabiny maszynowe i granatniki członków batalionu Prawego Sektora zaatakowało kompleks sportowy, należący do Mychajła Łania, byłego deputowanego Partii Regionów Wiktora Janukowycza. Łanio był obwiniany o kierowanie mafią papierosową. Prawy Sektor utrzymywał, że "wezwał ich na rozmowę, bo był niezadowolony z ich patroli, ustawianych przy urzędach celnych".

W starciach zginęły trzy osoby. Kilkanaście, w tym kilku funkcjonariuszy milicji, zostało rannych.

Po tym zdarzeniu eksperci w Kijowie stwierdzili, że Jarosz stracił kontrolę nad swoimi aktywistami.

Organizacja Prawy Sektor walczyła nie tylko z reżimem obalonego prezydenta Wiktora Janukowycza. Krytykowała także niektóre decyzję obecnych władz w Kijowie, domagając się m.in. wprowadzenia stanu wojennego w Donbasie oraz lustracji w szeregach MSW.

Aktywiści Prawego Sektora protestowali na Majdanie Niepodległości, żądając m.in. rozpisania referendum w sprawie wotum nieufności wobec ekipy Poroszenki.

Niebezpieczny jak Al-Kaida

- Rewolucja na Majdanie będzie miał ciąg dalszy - mówił w orędziu bożonarodzeniowym Jarosz.

W lipcu zeszłego roku rosyjski sąd wydał za nim nakaz aresztowania pod zarzutem terroryzmu.

Pół roku później Sąd Najwyższy Rosji uznał Prawy Sektor za organizację ekstremistyczną.

Władze Rosji stwierdziły, że jest ona "tak samo niebezpieczna jak Al-Kaida, talibowie czy Islamski Dżihad".

Autor: tas\mtom / Źródło: Ukraińska Prawda, hromadske.tv, UNIAN

Źródło zdjęcia głównego: Prawy Sektor

Tagi:
Raporty: