Scenariusze Donalda Trumpa dla Iranu. "Pozwolić gnić" czy "rozwalić"?

Donald Trump
Trump: nie żałuję wojny z Iranem
Źródło wideo: TVN24, FOX News Channel's The Ingraham Angle
Źródło zdj. gł.: Samuel Corum/PAP/EPA
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
"Rozwalenie całego kraju", dalsze sankcje lub porozumienie - takie scenariusze relacji z Iranem kreśli Donald Trump w rozmowie z dziennikarzem Fox News. Prezydent USA nie wykluczył jednocześnie spotkania z prezydentem Iranu Masudem Pezeszkianem w Nowym Jorku.

Trey Yingst, korespondent Fox News przekazał, że Donald Trump powiedział mu w rozmowie telefonicznej, że jest w "trybie decyzyjnym" i że ma do wyboru trzy opcje: "czy i kiedy rozwalić cały kraj, pozwolić im gnić gospodarczo, czy zdecydować się na zawarcie porozumienia".

Trump wcześniej wiele razy groził niszczycielskimi atakami m.in. na elektrownie i mosty, które "miałyby zniszczyć cały kraj lub całą cywilizację".

Pytany o to, czy spotka się z prezydentem Iranu Masudem Pezeszkianem, który będzie przewodził irańskiej delegacji podczas debaty generalnej w Zgromadzeniu Ogólnym ONZ, Trump odparł, że "prawdopodobnie byłby na to otwarty".

Jak dotąd ogłoszono jedynie spotkania Trumpa z p.o. prezydentką Wenezueli Delcy Rodriguez, premierem Wielkiej Brytanii Andym Burnhamem i premierką Japonii Sanae Takaichi oraz przywódcami państw Zatoki Perskiej.

Przyspieszony powrót z Camp David

Prezydent w sobotę wieczorem nieoczekiwanie powrócił do Waszyngtonu z Camp David, mimo że pierwotnie miał zostać tam do niedzieli. Zrodziło to - w połączeniu z wystosowaniem przez amerykańskie ambasady ostrzeżeń dla obywateli na Bliskim Wschodzie - spekulacje na temat możliwej rychłej eskalacji konfliktu z Iranem lub operacji przeciwko jemeńskim rebeliantom Huti, atakującymi Arabię Saudyjską.

Trump zaznaczył jednak, że ten weekend niczym się nie różni od innych.

W niedzielę rano Trump udał się do swojego klubu golfowego w Sterling w Wirginii pod Waszyngtonem. Podczas podróży z Camp David towarzyszyli mu golfiści Gary Player i Bryson DeChambeau.

Źródło: PAP
Czytaj także: