- Rezydentka z biura Oasis Tours zostawiła nas przed wejściem i powiedziała, ze teraz zajmują się nami linie lotnicze - powiedział tvn24.pl pan Maciej Danieluk, który utknął w Tunezji. Jak dodał, teraz rezydentka nawet nie odbiera jego telefonów.
- Stoi nas jakieś 150 osób: płaczące dzieciaki, koniec pampersów, nie mamy dostępu do bagażu głównego - relacjonował pechowy turysta. - Nikt nie wie, o której ma samolot odlecieć, nikt nie potrafi nam powiedzieć, dlaczego nie odlecieliśmy - mówił Polak.
Już siedzieli w samolocie
Polacy już siedzieli w samolocie należącym do tunezyjskich linii lotniczych, ale ostatecznie po dwóch godzinach polecono im opuścić maszynę. Od tamtej pory tułają się po lotnisku.
Oficjalny powód opóźnienia to zła pogoda w Poznaniu, ale pan Maciej mówił, że specjaliści "coś grzebali przy samolocie, jakby był zepsuty".
Wylecą jeszcze dziś?
W polskiej ambasadzie w Tunisie dowiedzieliśmy się z kolei, że opóźnienie spowodowane jest złą pogodą nad Europą, najprawdopodobniej nad Austrią, która nie chce wyrazić zgody na przeloty.
- Samoloty są w pogotowiu i jak tylko Austria wyrazi zgodę na przeloty nad swoim terytorium, to natychmiast samoloty zostaną uruchomione - poinformowała nas ambasada. Ewentualna decyzja o wylocie może być wydana najwcześniej o 21 lokalnego czasu (22 w Polsce).
Na razie Polacy zostali pozostawieni sami sobie - linie lotnicze bowiem poinformowały, że zajmą się nimi nie wcześniej niż po 12 godzinach opóźnienia. Mimo kilkakrotnych prób nie udało nam się połączyć z nikim z biura podróży Oasis Tours
Źródło: Kontakt TVN24