Świat

Niska frekwencja w wyborach prezydenckich w Wenezueli. Opozycja bojkotuje

Świat


Niedzielne przyspieszone wybory, które mają zapewnić utrzymanie przez kolejne sześć lat prezydentury 55-letniemu Nicolasowi Maduro, przebiegają przy stosunkowo niskiej frekwencji. Opozycja bojkotuje głosowanie.

Wenezuelski minister informacji Jorge Rodriguez wydał komunikat, według którego w ciągu pierwszych czterech godzin od otwarcia biur wyborczych odwiedziło je 2,5 miliona spośród ponad 20 milionów Wenezuelczyków uprawnionych do głosowania.

"Pokój lub przemoc, niepodległość lub uległość"

Podczas gdy większość opozycji bojkotuje głosowanie, Maduro odwołał się głównie do swych zwolenników w najbiedniejszych okręgach wyborczych, które - jak pisze Reuters - pozostają bastionem rządu mimo szalejącej inflacji i coraz dotkliwszych braków rynkowych napędzających wielocyfrową inflację.

Maduro, były kierowca autobusu, w nieodłącznej czerwonej koszuli głosował w biurze wyborczym w jednej ze szkół w Caracas. Zapewnił przed kamerami telewizji, że "proces wyborczy pozwoli wkroczyć Wenezueli w etap stabilizacji politycznej".

- Twoja kartka wyborcza zdecyduje: głosy albo kule, Wenezuela-Ojczyzna albo Wenezuela-kolonia, pokój lub przemoc, niepodległość lub uległość! - deklarował przywódca Zjednoczonej Partii Socjalistycznej Wenezueli, posługując się typową dla niego retoryką polityczną.

Głównym rywalem Maduro jest były zwolennik Chaveza, były gubernator stanowy Henri Falcon, który mimo przewagi w niektórych okręgach wyborczych nie zgromadzi - według sondaży - wystarczającej większości głosów, ponieważ opozycja uznała, że startując w wyborach przyczynił się do ich częściowej legitymizacji i złamał solidarność sił antyrządowych.

Kryzys w Wenezueli

- Jestem głodny, nie mam pracy, ale stawiam na Maduro - cytuje Reuters wypowiedź 49-letniego Carlosa Rinconesa, który oskarża prawicowych właścicieli przedsiębiorstw o celowe stwarzanie braków na rynku i windowanie cen.

Jednak poglądy ogromnej części wenezuelskiego społeczeństwa kształtuje trwająca już piąty rok recesja gospodarcza, załamanie się wydobycia ropy naftowej, której najbogatsze na świecie złoża znajdują się w Wenezueli, amerykańskie sankcje gospodarcze, załamywanie się z przyczyn ekonomicznych systemu ochrony zdrowia dla najbiedniejszych budowanego w pierwszy latach "rewolucji boliwariańskiej" Hugo Chaveza (1999-2013).

Autor: ads//now / Źródło: PAP