|

Wszyscy jego osobiści więźniowie wrócili z "domu umarłych" złamani. Dlaczego nie Nawalny?

Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Aleksiej Nawalny nie jest pierwszym Rosjaninem, który trafi do łagru za rzucenie wyzwania Władimirowi Putinowi. Nie jest też pierwszym, który liczy, że nie spotka go to samo, co poprzedników i wróci z zesłania jako bohater wielbiony przez własny naród. Tylko że Putin dotychczas z nikim jeszcze nie przegrał.Artykuł dostępny w subskrypcji

Rosyjskie kolonie obrosły legendami, ponieważ silnie oddziałują na wyobraźnię – Syberia, mrozy, czapki uszanki strażników i drut kolczasty, a do tego mistyczni szaleńcy i seryjni zabójcy kobiet, wytatuowane żylaste Igory, które odpalając szluga za szlugiem, opowiadają grypserą, jak zabili siekierą sąsiada, ale w więzieniu odnaleźli prawosławnego Boga. Ach, jak dziko! Och, jak orientalnie! – wzdycha zachodni reżyser, a widz patrzy zahipnotyzowany, czując ulgę, że go tam nie ma.

Pozostało 98% artykułu
Czytaj także: