Kilkudziesięciu członków sekty Lev Tahor uciekło z aresztu

Autor:
asty/kab
Źródło:
Reuters

W środę wieczorem grupa około 20 członków fundamentalistycznej sekty żydowskiej Lev Tahor uciekła z meksykańskiego aresztu w stanie Chiapas - przekazała agencja Reutera. Grupa była przetrzymywana przez służby Narodowego Systemu Integralnego Rozwoju Rodziny po piątkowym nalocie przeprowadzonym przez policję na jej siedzibę.

W czwartek agencja Reutera zarejestrowała moment ucieczki około 20 członków sekty Lev Tahor, zatrzymanych w areszcie służby Narodowego Systemu Integralnego Rozwoju Rodziny w Chiapas po piątkowym nalocie policyjnym.

Kamery nagrały grupę przedzierającą się przez drzwi kompleksu. Uciekały między innymi dzieci i kobiety z niemowlętami. Na nagraniach udostępnionych wieczorem widać również, jak dzieci wspinają się na kraty placówki.

- Nie pozwalali nam odejść - powiedział po ucieczce członek sekty David Rosales. - To pogwałcenie wolności i praw religijnych - ocenił.

Nalot policji na siedzibę sekty Lev Tahor

Akcja policji miała miejsce w piątek rano. Funkcjonariusze weszli do kompleksu znajdującego się nieco ponad 17 kilometrów na północ od Tapachuli w stanie Chiapas, niedaleko granicy z Gwatemalą.

Według źródeł zbliżonych do śledztwa, na które powołuje się BBC, dzieci szybko zostały oddzielone od reszty grupy, by uchronić je od niebezpieczeństwa, jakie mogłaby stanowić reakcja pozostałych członków sekty na zatrzymanie. Trafią do Izraela, gdzie mieszkają ich krewni.

Przygotowując operację, meksykańska policja współpracowała z czteroosobowym zespołem wolontariuszy z Izraela, w tym byłymi agentami Mosadu (izraelskiego wywiadu). Według BBC akcję zaczęto planować dwa lata temu, gdy krewny części członków grupy poprosił o wsparcie byłego agenta.

Zespół podróżował między Izraelem a Gwatemalą, gdzie w 2014 roku przeniósł się oddział sekty. W styczniu tego roku 40-50 członków grupy nielegalnie przedostało się do Meksyku, ich obserwacja wciąż trwała. Grupa zaszyła się w dżungli na północ od Tapachuli.

We wtorek izraelskie ministerstwo spraw zagranicznych wydało oświadczenie w sprawie nalotu, informując, że doszło do niego "po tym, jak meksykańska policja zebrała obciążające dowody przeciwko kilku członkom sekty w związku z podejrzeniami o handel narkotykami i gwałty".

Sekta prowadząca "niebezpieczny kult"

Sekta Lev Tahor została założona w Izraelu w 1988 roku przez Shlomo Helbransa, który później przeniósł się do Stanów Zjednoczonych. W 1994 roku Helbrans został skazany za porwanie i odsiedział dwa lata w więzieniu. Zmarł w 2017 roku w Meksyku w wyniku utonięcia.

Będąc pod lupą władz, licząca około 350 członków sekta Lev Tahor w ostatnich latach była zmuszona do przenoszenia się z kraju do kraju. Obecnie jej członków można znaleźć na terenie Izraela, Stanów Zjednoczonych, Macedonii Północnej, Maroka, Meksyku i Gwatemali. W tym ostatnim kraju nadal przebywa od 70 do 80 członków grupy.

Grupa jest często określana jako ultraortodoksyjna, kieruje się własnymi zasadami, a dodatkowo została uznana przez izraelski sąd jako prowadząca "niebezpieczny kult" - przypomina BBC. Jej przywódcy zaprzeczają, jakoby łamali lokalnie obowiązujące prawa, i twierdzą, że grupa jest celem nagonki ze względu na swoje przekonania.

Zaślepka materiału TVN24GO
TVN24 na żywo - oglądaj w TVN24 GO
Materiał jest częścią serwisu TVN24 GO

Autor:asty/kab

Źródło: Reuters

Pozostałe wiadomości