TVN24 | Świat

Pacjenci "błagają o leki", w szpitalach brakuje miejsc. Indie wciąż przed szczytem zachorowań

TVN24 | Świat

Autor:
ft/kab
Źródło:
PAP

W szczycie drugiej fali pandemii COVID-19 w Indiach liczba dziennych zakażeń może sięgnąć 440 tysięcy - wynika z modeli matematycznych opracowanych przez indyjskich naukowców. Tymczasem w szpitalach już teraz brakuje łóżek dla pacjentów. Bogatsi gromadzą leki i tlen, wykupując zapasy na czarnym rynku. W Delhi buduje się dodatkowe stosy pogrzebowe, krematoria są przeciążone.

- Cały czas odsyłam pacjentów do szpitali – mówił dr Ravi Sharma, który prowadzi prywatną przychodnię we wschodnim Delhi. - Po wielu godzinach wracają, błagając o leki. Trudno im wytłumaczyć, że nic nie mogę zrobić i wymagają leczenia w szpitalu - dodał.

OGLĄDAJ TVN24 W INTERNECIE W TVN24 GO

Lekarz tłumaczył, że pacjentami kliniki są biedniejsi delhijczycy mieszkający między bogatymi osiedlami w Dilshad Garden i slumsami Seemapuri. - W okolicy jest sześć, siedem szpitali, ale wszystkie zapełnione - przyznał, dodając, że może tylko pomóc, sprawdzając w rządowej aplikacji "Corona", czy gdzieś są wolne miejsca.

- Tylko, że gdy ludzie zadzwonią do szpitala, a później tam dojadą, zazwyczaj już nie ma łóżka. To loteria - zauważył emerytowany lekarz Vishnu Sharma. - Wtedy pozostają znajomości i pieniądze. Wszystkie chwyty dozwolone - wyjaśnił.

Pomocy szukają w sąsiednich stanach

Zdesperowane rodziny szukają dla swoich bliskich łóżek w szpitalach w sąsiednich stanach. Portal IndiaToday opisał historię rodzeństwa Harsha i Bhavny, którzy próbowali umieścić słabnącego ojca w trzech delhijskich szpitalach, w tym w szpitalu uniwersyteckim. W żadnym z nich dla chorego nie było już miejsca. - Nasi krewni zasugerowali zabranie ojca do Pendżabu. Teraz jest na intensywnej terapii pod tlenem w małym ośrodku w Mohali. Czuje się znacznie lepiej - mówili.

- Prywatne szpitale dużo kosztują. Są tu (w Pendżabie) pacjenci z Delhi i Pendżabu. Czasami miejscowi nie są przyjmowani, aby zrobić miejsce dla pacjentów z Delhi, bo tam brakuje tlenu - opowiadał IndiaToday Alok, który zarzuca jednemu ze szpitali faworyzowanie delhijskich pacjentów. Matka Aloka zmarła w prywatnym szpitalu pod Patialą.

"Kogo stać, wykupuje leki i butle z tlenem"

- Druga fala była dla wszystkich szokiem. Kto może, kogo stać, wykupuje leki i butle z tlenem na czarną godzinę - przyznał dr Vishnu Sharma. W poniedziałek 26 kwietnia w okolicy metra Ghitorni delhijska policja aresztowała trzech mężczyzn sprzedających butle z tlenem za 30 i 50 tysięcy rupii (1500-2500 zł) - informowała we wtorek telewizja ZeeNews.

Liczba dziennych infekcji jest obecnie ponad trzykrotnie większa niż jesienią 2020 roku, gdy nie przekraczała 100 tysięcy przypadków. Według oficjalnych danych każdego dnia umiera ponad 2,4 tysiąca zakażonych. Dziennik "The Hindu" opisywał w poniedziałek budowę 20 dodatkowych stosów pogrzebowych w delhijskim parku w pobliżu krematorium Sarai Kale Khan, które pracuje bez przerwy od 6 rano do północy.

We wtorek po raz szósty z rzędu wykryto w Indiach ponad 300 tysięcy nowych przypadków COVID-19 i choć było ich o prawie 30 tysięcy mniej niż dzień wcześniej, eksperci wskazują że jest to prawdopodobnie efekt mniejszej liczby testów. W całym kraju odnotowano też 2771 zgonów pacjentów z COVID-19, jednak te statystyki również są zaniżone.

Model matematyczny ekspertów z politechnik w Kanpurze i Hajdarabadzie przewiduje szczyt 440 tysięcy dziennych zakażeń do 8 maja - poinformowała we wtorek agencja PTI.

Autor:ft/kab

Źródło: PAP

Tagi:
Raporty: