Do zdarzenia doszło w ubiegły wtorek 17 lutego w małej wiosce Kudsai, w centralnej części stanu Jharkand w Indiach. Grupa około 12 mieszkańców osady napadła na dom Jyot Sinku i podpaliła kobietę wraz z jej 10-miesięcznym niemowlęciem.
Mąż zabitej kobiety Kolhan Sinku zdołał przeżyć to zdarzenie, choć również został ranny. - Błagałem ze złożonymi rękami, żeby tę sprawę rozstrzygnęła rada wioski, ale napastnicy mnie nie słuchali - relacjonował.
Dzięki zeznaniom męża zabitej kobiety oraz innego członka rodziny, lokalna policja była w stanie zidentyfikować napastników. Cztery osoby zostały już zatrzymane, policja nadal szuka pozostałych.
Podejrzewana o rzucanie uroków
Jak podaje BBC, przyczyną zabójstwa Sinku i jej dziecko miało być przekonanie części społeczności o jej udziale w śmierci innego mieszkańca wioski o imieniu Pustun Birua.
Birua skarżył się na ataki lęków i omdlenia. Jego żona miała skonsultować się z lokalnym znachorem. Ten miał stwierdzić, że mężczyźnie fizycznie nic nie dolega. Ze względu na brak środków, Birua nie mógł być przewieziony do profesjonalnej placówki medycznej i pozostał w wiosce.
W tym samym czasie Jyotii Sinku zaczęła być podejrzewana przez innych mieszkańców wioski o rzucanie na niego uroków. Gdy Birua zmarł, grupa mieszkańców zaatakowała jej dom i podpaliła ją wraz z jej dzieckiem.
Zabijane przez wierzenia
Według Krajowego Biura Rejestrów Przestępczości w latach 2000-2016 w Indiach zabito ponad 2500 osób, głównie kobiet, podejrzewanych o używanie czarów.
Zjawisko to jest spotęgowane w wiejskich częściach kraju, gdzie trudny dostęp do profesjonalnej ochrony zdrowia popycha ludzi do korzystania z usług nieformalnej opieki medycznej i przesądów.
Opracował Adrian Wróbel
Źródło: BBC
Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock