Rzeczniczka Białego Domu o strzałach na balu. Rzuca polityczne oskarżenia

Karoline Leavitt
Strzały na balu z udziałem Donalda Trumpa. Tak wyglądała ewakuacja
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: PAP/EPA/JIM LO SCALZO
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Duża część manifestu niedoszłego zamachowca jest niemożliwa do odróżnienia od słów, które słyszymy codziennie od tak wielu ludzi - powiedziała rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt. W czasie briefingu prasowego zasugerowała, że ostra retoryka demokratów i oskarżenia wobec Donalda Trumpa o dyktatorskie zapędy przyczyniły się do wydarzeń na balu korespondentów.

- Kiedy czytacie manifest tego napastnika, zapytajcie samych siebie: czym różni się ta retoryka od tego, co słyszycie w mediach społecznościowych i różnych innych miejscach każdego dnia? - pytała Karoline Leavitt w czasie briefingu w Białym Domu. - Jeśli będziecie ze sobą szczerzy, odpowiedź brzmi, że nie ma żadnej różnicy. Duża część manifestu niedoszłego zamachowca jest niemożliwa do odróżnienia od słów, które słyszymy codziennie od tak wielu ludzi - dodała.

Odwołała się do listu pozostawionego przez niedoszłego zamachowca Cole'a Allena, który oddał strzały w sobotę w holu hotelu Hilton w Waszyngtonie, gdzie odbywała się gala korespondentów przy Białym Domu z udziałem Trumpa. Tłumaczył w nim swoje zamiary mówiąc, że "nie pozwoli dłużej pedofilowi, gwałcicielowi i zdrajcy na brukanie jego rąk swoimi zbrodniami".

Rzeczniczka cytowała długą listę wypowiedzi polityków demokratów, określających Trumpa mianem dyktatora lub gwałciciela, mówiących o "wojnie". Wyszczególniła przy tym słowa komika Jimmy'ego Kimmela, który na dwa dni przed zamachem żartował podczas skeczu, że żona prezydenta "promienieje jak przyszła wdowa".

Leavitt stwierdziła, że poziom agresji i retoryki jest "narodową sytuacją kryzysową" i że wypowiedzi te "inspirują do przemocy ludzi, którzy już są chorzy psychicznie".

Zdjęcie z 27 kwietnia 2026 roku
Karoline Leavitt na briefingu w Białym Domu
Źródło zdjęcia: PAP/EPA/JIM LO SCALZO

Protokoły bezpieczeństwa. Czy zadziałały?

Pytana przez dziennikarzy o zarzuty dotyczące zabezpieczeń sobotniej gali, Leavitt powiedziała, że protokoły bezpieczeństwa zadziałały tak, jak trzeba, a napastnik "starał się przełamać kordon bezpieczeństwa i zginął". Przyznała jednak, że w odpowiedzi na incydent może dojść do pewnych zmian w organizacji wydarzeń i bezpieczeństwa.

Odniosła się też do kwestii obecności na gali większości najwyższych dygnitarzy USA, wraz z prezydentem, wiceprezydentem, czy szefami resortów dyplomacji i wojny. Jak powiedziała, przed galą prowadzono rozmowy na temat wyznaczenia "designated survivor", czyli osoby, która nie weźmie udziału w wydarzeniu, by w razie śmierci innych zapewnić ciągłość władzy. Dodała jednak, że ponieważ kilku członków gabinetu Trumpa nie mogło przybyć na galę, nie trzeba było nikogo wyznaczać.

Poniedziałkowy briefing rzeczniczki był ostatnim przed spodziewanym porodem dziecka, który ma nastąpić w ciągu najbliższych dni. Jak wyjaśniła, zdecydowała się zorganizować konferencję, mimo że wcześniej jej nie planowała, bo uznała za ważne podkreślić wagę obniżenia temperatury sporu politycznego.

Ataki na Trumpa

W ciągu ostatnich dwóch lat Trump był celem trzech ataków. Do dwóch doszło w 2024 roku w czasie kampanii wyborczej. Podczas wiecu wyborczego 13 lipca w Butler w stanie Pensylwania Thomas Matthew Crooks oddał strzały z dachu budynku w kierunku stojącego na scenie polityka. Trump został ranny w ucho, a jeden z uczestników wydarzenia zginął. Sprawca został zabity przez służby na miejscu zdarzenia.

Dwa miesiące później, 15 września, Ryan Routh planował zamach na należącym do Trumpa polu golfowym w West Palm Beach na Florydzie. Został zauważony przez agentów, nim oddał strzał, i ujęty po pościgu. W lutym 2026 roku skazano go na dożywocie.

Prezydent Trump został w sobotę wieczorem czasu miejscowego ewakuowany przez Secret Service z gali Stowarzyszenia Korespondentów Białego Domu, podczas której padły strzały. Napastnik otworzył ogień w hotelowym lobby i został ujęty przez służby.

OGLĄDAJ: Kłopoty Trumpa i republikanów. Ta strata może być dla nich katastrofą
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Źródło: PAP
Czytaj także: