Oglądaj "Kropkę nad i" od poniedziałku do czwartku o godzinie 20 na antenie TVN24 lub jako wideo na żądanie w TVN24+
W niedzielę zakończyła się prowadzona przez twórcę internetowego Łatwoganga dziewięciodniowa transmisja, w której czasie zebrano ponad 250 milionów złotych dla dzieci chorych na raka. Pretekstem do zbiórki na rzecz fundacji Cancer Fighters był opublikowany 14 kwietnia utwór "Ciągle tutaj jestem (diss na raka)" autorstwa Borysa Przybylskiego znanego jako "Bedoes 2115" oraz podopiecznej fundacji Mai Mecan, chorującej na nowotwór. Diss, czyli charakterystyczny dla muzyki rap utwór oparty na słownym ataku, tym razem został skierowany przeciwko rakowi.
W szczytowym momencie stream oglądało ponad 1,5 miliona osób. Dynamikę transmisji nadawały między innymi wizyty osób ze świata muzyki, kina czy showbiznesu. Kilkadziesiąt gości ogoliło również głowy na znak solidarności z chorymi onkologicznie.
- To nie jest o mnie. Jestem tylko takim malutkim ziarenkiem, jak tysiące, setki i miliony innych ludzi, którzy dołożyli cegiełkę. Oprócz wpłaty pieniężnej mogłam też dołożyć zasięgi, które mam, więc w taki właśnie, a nie inny sposób chciałam się solidaryzować - powiedziała w "Kropce nad i" w TVN24 twórczyni internetowa Julia "Maffashion" Kuczyńska, która w związku ze zbiórką ogoliła głowę.
"Ten facet dziewięć dni nie dosypiał, nie dojadał"
Wydarzenie wspominał również aktor Cezary Pazura, który był jednym z wielu gości transmisji. Jak relacjonował, po podjechaniu pod budynek, gdzie odbywała się akcja, od razu zwrócił się do niego jego mieszkaniec, który odstąpił mu swoje miejsce na parkingu podziemnym. - To było nieprawdopodobne. Myślałem, że będę tam pięć minut - opisywał.
- Cudowne jest to, że bez żadnych wielkich organizacji, bez żadnego scenariusza, bez żadnych nakładów reklamowych, po prostu 23-letni chłopak (...) wymyślił ten stream. Zresztą on mówił, że dużo wcześniej wymyślił takiego streama, a teraz była ku temu okazja - powiedziała Kuczyńska.
Oceniła również, że "mało kto byłby w stanie ogarnąć taki proces fizycznie, ale przede wszystkim psychicznie". Następnie głos zabrał Pazura, który wspomniał swoją rozmowę z Łatwogangiem, gdy już opuszczał miejsce transmisji. - Mówię: słuchaj, możesz mi obiecać, że jak się to skończy na jakiejkolwiek kwocie, zadbaj o siebie, wyrzuć telefon, zrób sobie tydzień dla siebie, odpocznij.
- To wymaga rehabilitacji wręcz, a nie takiego zwykłego resetu, jak my potrzebujemy po robocie. Ten facet dziewięć dni nie dosypiał, nie dojadał, bo on był cały czas zajęty i cały czas cisnął. Jakby nie on, to by nie wyszło - stwierdził aktor.
"Nie ma takiego drugiego narodu na świecie"
Pazura ocenił, że zorganizowana akcja miała między innymi za zadanie uświadomić nam między innymi, że dzieci chorujące onkologicznie oraz ich rodziny zawsze potrzebują pomocy. Zaznaczył też, że najważniejszą rzeczą było uświadomienie sobie, że jako Polacy mamy siłę. - Nie ma takiego drugiego narodu na świecie, żeby ktoś się tak skrzyknął - dodał.
- To wszystko było bez scenariusza i każda młoda osoba czy influencer, aktor, muzyk - wszyscy, którzy przychodzili, szli po prostu na żywioł - wspomniała Kuczyńska.
Mówiąc o potrzebie pomocy, Pazura ocenił, że "musi być przywódca, musi być ten, który powie: ze mną i do przodu". - I on się znalazł. Myślałem, że po Jurku Owsiaku to już się taki ktoś nie znajdzie - stwierdził, nawiązując do prezesa Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.