Na Beer Szewę tuż przed świtem spadła 122 mm rakieta typu Grad. Do jej wystrzelenia przyznały się Brygady Al-Quds, powiązane z Islamskim Dżihadem, który przyznał się z kolei do ostrzału Aszdod.
W ataku na portowe miasto położone około 40 km na północ od Gazy nikt nie został ranny. Obie grupy są powiązane z Hamasem.
Powtórka ze Strefy Gazy?
Wicepremier Izraela Silwan Szalom powiedział, że sytuacja przypomina tę sprzed izraelskiej ofensywy w Gazie na przełomie 2008 i 2009 roku. Zginęło wówczas 1,4 tys. Palestyńczyków, w większości cywili. Jak podkreśla Reuters, po ofensywie Hamas wstrzymał ostrzał.
- Być może będziemy musieli rozważyć powrót do operacji - powiedział Szalom w rozmowie z izraelskim radiem. - Mówię to, choć wiem, że takie coś może oczywiście spowodować, że region znajdzie się w znacznie bardziej zapalnej sytuacji".
Szalom uważa też, że Hamas może otworzyć nowy front w konflikcie z Izraelem, "by powstrzymać jakąkolwiek możliwość dialogu między Palestyńczykami, albo by zyskać znacznie silniejszą pozycję w takich negocjacjach".
Wpływowy Hamas
Na terytoriach palestyńskich panuje faktyczna dwuwładza od czerwca 2007 roku, kiedy Hamas zbrojnie przejął kontrolę nad Strefą Gazy.
W 2006 roku Hamas wygrał palestyńskie wybory parlamentarne, ale społeczność międzynarodowa nie chciała uznać jego władzy, gdyż ugrupowanie to odmawia Izraelowi prawa do istnienia i jest traktowane przez USA i Unię Europejską jak organizacja terrorystyczna.
Rządzący na Zachodnim Brzegu umiarkowany gabinet prezydenta Mahmuda Abbasa jest uważany przez wspólnotę międzynarodową za jedynego legalnego przedstawiciela Autonomii Palestyńskiej i zaangażowany jest w rozmowy pokojowe z Izraelem.
Źródło: jpost.com, PAP