Zorganizowali urodziny warte 30 tysięcy złotych. Uciekli bez płacenia

Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Rodzina zorganizowała w jednej z hiszpańskich restauracji imprezę wartą - w przeliczeniu - 30 tysięcy złotych, po czym zniknęła bez płacenia. Kilkudziesięciu gości także uciekło, niektórzy byli agresywni. Właścicielka lokalu przyznaje, że jest po tym wydarzeniu w złym stanie psychicznym. Zgłosiła sprawę na policję.

Hiszpańskie media nagłośniły sprawę 1 września, po tym, jak Carol Sao Luis, właścicielka restauracji w miejscowości Orro w północno-zachodniej Hiszpanii, zgłosiła sprawę na policję.

Według jej relacji w sierpniu odebrała telefon od kobiety, która chciała zorganizować w lokalu urodziny swojej pięcioletniej córki. Zażyczyła sobie wystawnego menu, między innymi potraw z owocami morza, open baru z alkoholem i stołu z deserami. W rozmowie z telewizją Telecinco właścicielka restauracji przyznała, że zdziwił ją fakt, że klientka pragnęła wszelkich dodatkowych usług. Ale uspokoiło ją to, że jej mąż dostarczył zaliczkę w wysokości 500 euro (ok. 2,1 tys. zł).

Na imprezie bawiło się ponad 80 gości. Kłopoty zaczęły się, gdy właścicielka lokalu późną nocą pojawiła się, by poprosić o zapłatę. Wówczas usłyszała od klientki, że jej mąż uciekł z pieniędzmi. Niedługo później kobieta zeszła na dół, a goście "nagle pobiegli do swoich samochodów". Jak przekazała, niektórzy goście byli wobec niej agresywni. - Jeden z chłopaków wyskoczył z samochodu i podszedł do mnie, żeby mnie uderzyć, wyzywając mnie na wszelkie możliwe sposoby - powiedziała przed kamerą.

Sprawa zgłoszona na policję

Właścicielka restauracji twierdzi, że zapisała jedynie nazwisko oraz numer telefonu osoby zamawiającej urodziny. Udało jej się też zrobić niewyraźne zdjęcie tablicy rejestracyjnej. Telefoniczne próby kontaktu i prośby o zapłatę nie przyniosły skutku. Wtedy Luis zgłosiła sprawę na policję. W rozmowie z gazetą "La Voz de Galicia" powiedziała, że organy ścigania zlokalizowały już podejrzaną.

Restauratorka obawia się jednak, że nie uda jej się odzyskać siedmiu tysięcy euro. Jak podkreśliła, jest to dla niej olbrzymia kwota, a ona sama jest przez tę historię w bardzo złym stanie psychicznym i emocjonalnym. - Jeśli nie masz pieniędzy na imprezę, to tego nie rób, nie psuj życia mojej rodzinie. Jesteśmy małą firmą rodzinną. Tego dnia przyszli mój syn i córka, robiliśmy dla nich desery... To dla nas prawdziwy cios - dodała.

Źródło: ENEX, La Voz de Galicia
Czytaj także: