Katalońscy separatyści usłyszeli wyroki. "Łącznie 100 lat więzienia"

Świat

Aktualizacja:

Hiszpański Sąd Najwyższy skazał dziewięciu liderów katalońskich separatystów, oskarżonych o bunt za udział w referendum niepodległościowym w Katalonii. Otrzymali wyroki od dziewięciu do 13 lat pozbawienia wolności. Sąd wydał też w poniedziałek Europejski Nakaz Aresztowania (ENA) za byłym liderem separatystów Carlesem Puigdemontem, który przebywa w Belgii.

Poniedziałkowy wyrok kończy trwający od 12 lutego proces katalońskich polityków oskarżonych o organizację nielegalnego referendum niepodległościowego w 2017 roku

Na ławie oskarżonych zasiadło łącznie 12 polityków i aktywistów: Oriol Junqueras, Joaquim Forn, Raul Romeva, Jordi Turull, Josep Rull, Jordi Sanchez, Carles Mundo, Carme Forcadell, Meritxell Borras, Dolors Bassa, Santiago Vila i Jordi Cuixart.

Trzy osoby, które uznano za winne nieposłuszeństwa, zostały ukarane jedynie grzywną. Nad dziewięcioma politykami, skazanymi na więzienie, ciążył poważniejszy zarzut rebelii.

Prokuratura żądała 25 lat pozbawienia wolności dla Oriola Junquerasa, byłego wiceprezydenta Katalonii i najwyższego rangą proniepodległościowego polityka na ławie oskarżonych. Otrzymał on najwyższy z wyroków: 13 lat więzienia za rebelię i sprzeniewierzenie środków publicznych.

Pozostali skazani otrzymali kary od dziewięciu lat więzienia wzwyż. Wszyscy odpierają stawiane im zarzuty i twierdzą, że sprawa jest stricte polityczna.

Trzech byłych ministrów w katalońskim rządzie - 53-letni rzecznik rządu Katalonii Jordi Turull, 48-letni minister spraw zagranicznych Raul Romeva i 60-letnia minister pracy Dolors Bassa - zostali skazani na 12 lat więzienia za podburzanie i sprzeniewierzenie funduszy publicznych. Oni również nie mogą startować w wyborach. Dwóch pozostałych ministrów - 51-letni minister polityki terytorialnej Josep Rull i 55-letni minister spraw wewnętrznych Joaquim Forn - dostało wyrok 10 lat więzienia oraz zakaz startu w wyborach. Prokuratura domagała się dla nich 16 lat pozbawienia wolności.

64-letnia była przewodnicząca regionalnego parlamentu Carme Forcadell została skazana na 11,5 roku więzienia oraz dostała zakaz startu w wyborach za podburzanie. A przywódcy dwóch separatystycznych stowarzyszeń organizujących masowe manifestacje zostało skazanych za podburzanie na dziewięć lat więzienia i zakaz startu w wyborach. Chodzi o 55-letniego Jordiego Sancheza ze stowarzyszenia Zgromadzenie Narodowe Katalonii (ANC) i 44-letniego Jordiego Cuixarta z Omnium Cultural (OC). Prokuratura żądała dla nich 17 lat więzienia.

Trzej inni ministrowie: 46-letni Santi Vila, 43-letni Carles Mundo i 55-letnia Meritxell Borras, których zwolniono warunkowo, zostali skazani za "nieposłuszeństwo" na grzywnę w wysokości 60 tys. euro; przez 20 miesięcy nie mogą startować w wyborach. Prokuratura domagała się dla nich siedmiu lat więzienia. Vila opuścił kataloński rząd na dzień przed ogłoszeniem niepodległości.

KataloniaPAP/Reuters

"Atak na demokrację"

"To, co wydarzyło się 1 października (2017 roku - red.), nie było tylko demonstracją, czy masowym społecznym protestem. Gdyby rzeczywiście tak by było, nie zapadłby żaden wyrok kryminalny w tej sprawie. To było gwałtowne powstanie, podsycane między innymi przez oskarżonych" - napisał w uzasadnieniu wyroku SN.

"Łącznie 100 lat więzienia. To zbrodnia. Teraz, bardziej niż kiedykolwiek, nadszedł czas, by zareagować jak nigdy przedtem. Dla przyszłości naszych synów i córek. Dla demokracji. Dla Europy. Dla Katalonii" - skomentował wyrok na Twitterze były przywódca Katalonii, Carles Puigdemont.

Wcześniej stwierdził, że "jedyny werdykt, który jesteśmy gotowi zaakceptować, to uniewinnienie".

- Ten wyrok jest atakiem na demokrację i prawa wszystkich obywateli - powiedział szef regionalnego parlamentu Katalonii Roger Torrent.

Apele o "pokojowe nieposłuszeństwo"

Jak ocenia Reuters, proces katalońskich separatystów jest niezwykle istotny zarówno dla Hiszpanii, jak i Katalonii - jej najbogatszego regionu. Zorganizowane tam dwa lata temu referendum przerodziło się w największy kryzys polityczny w Hiszpanii od dziesięcioleci, odbijając się także na hiszpańskiej gospodarce.

W związku z deklaracjami separatystycznej organizacji Rady Obrony Republiki (CDR) do kontestowania wyroku Sądu Najwyższego oraz apeli premiera Katalonii Quima Torry o "pokojowe nieposłuszeństwo" wobec hiszpańskich władz po ogłoszeniu decyzji sądu spodziewany jest wzrost napięcia w regionie.

W następstwie nielegalnego referendum niepodległościowego władze Hiszpanii w październiku 2017 roku zdymisjonowały rząd Carlesa Puigdemonta i rozwiązały regionalny parlament Katalonii. Wkrótce też zawieszono tymczasowo jej autonomię oraz aresztowano czołowych separatystycznych polityków. Puigdemont oraz kilku jego ministrów i najbliższych współpracowników uciekło z kraju.

Przeprowadzony w czerwcu sondaż wskazuje, że za secesją opowiedziałoby się dziś 44 procent Katalończyków, a przeciw - 48,3 procent.

Autor: momo\mtom,adso / Źródło: BBC, Reuters, PAP

Tagi:
Raporty: