"Dziwny" wypadek konkurenta Łukaszenki

Aktualizacja:
 
Romańczuk ma polskie korzenieTVN24

Jeden z konkurentów Aleksandra Łukaszenki w wyborach prezydenckich miał wypadek w drodze na spotkanie z wyborcami. Pojazd Jarosława Romańczuka zderzył się z samochodem prowadzonym przez milicjanta w cywilu. - Zbieg okoliczności, czy nie - trudno powiedzieć. Zawsze mnie dziwi to, kiedy podczas kampanii wyborczej coś się zdarza - powiedział opozycyjny polityk.

Romańczuk jechał na spotkanie z wyborcami w Rachaczou - podała Zjednoczona Partia Obywatelska (OGP) na swojej stronie internetowej.

Opozycjonista ani żadna z jadących z nim trzech osób nie odniosła poważnych obrażeń, jednak samochód nadaje się do kasacji.

Nieprzypadkowy wypadek?

Kandydat OGP opowiada, że okoliczności wypadku były "dziwne". - W drodze z Homla do Rohaczowa raptem przegrodził nam drogę audi A3, za kierownicą którego siedział milicjant w cywilu. Zrobił manewr około 10 metrów od naszego samochodu, zderzenie było nieuniknione, dlatego dobrze, że zadziałały poduszki bezpieczeństwa, inaczej byłoby drastycznie - powiedział kandydat.

Romańczuk zapytany o okoliczności zdarzenia, powiedział, że droga była pusta i była bardzo dobra widoczność. - Żadnych innych samochodów nie było. Jechaliśmy niezbyt szybko, 70-80 kilometrów - powiedział Romańczuk.

Jak dodał, milicja i karetka pogotowia przyjechały po 40 minutach. Milicja ustaliła, że winny wypadku był milicjant kierujący audi.

Jarosław Romańczuk jest wiceszefem opozycyjnej Zjednoczonej Partii Obywatelskiej. Ma polskie korzenie, z wykształcenia jest ekonomistą. Jest jednym z siedmiu kandydatów opozycji startujących w wyborach 19 grudnia.

Źródło: PAP

Źródło zdjęcia głównego: TVN24