Wyłapywali protestujących "jednego po drugim", używali gazu łzawiącego. "Ten reżim jest coraz mniej ludzki"

TVN24 | Świat

Aktualizacja:
Autor:
momo/dap
Źródło:
tvn24.pl, PAP
Pochód Sprawiedliwości w centrum MińskaNexta TV
wideo 2/24
Nexta TVPochód Sprawiedliwości w centrum Mińska

Ponad 100 tysięcy ludzi przemaszerowało w niedzielę ulicami Mińska, skandując "odejdź" pod adresem prezydenta Alaksandra Łukaszenki - podaje agencja Reutera. To kolejny weekend protestów przeciwko sfałszowanym wyborom na Białorusi. Funkcjonariusze struktur siłowych dokonywali masowych zatrzymań uczestników Marszu Sprawiedliwości. W mieście obecne było także wojsko.

Niedziela to 43. dzień protestów na Białorusi. W Mińsku oraz innych miastach odbyły się marsze przeciwko sfałszowaniu wyborów prezydenckich, które według oficjalnych wyników wygrał urzędujący prezydent Alaksandr Łukaszenka.

Demonstranci od rana gromadzili się w centrum stolicy, skąd następnie udali się pod Sąd Najwyższy oraz rezydencję Łukaszenki. Jak podaje agencja Reutera, w niedzielnej demonstracji uczestniczyło ponad 100 tysięcy ludzi.

Wojsko na ulicach

Jeszcze przed rozpoczęciem mińskiego Marszu Sprawiedliwości, który władze uznały za "nielegalną akcję masową", na ulice miasta wyprowadzono milicję i wojsko. Do centrum wjechało wiele ciężarówek z funkcjonariuszami i więźniarek, armatki wodne oraz inny sprzęt milicyjny do rozpędzania demonstracji. Agencja Interfax Zachód, powołując się na świadków, podała, że do Mińska wjechała kolumna transporterów opancerzonych. Otoczono niektóre budynki w centrum, a także zablokowano ulice – m.in. Prospekt Niepodległości na odcinku prowadzącym do pałacu prezydenckiego, Prospekt Puszkina i inne. Stacje metra w centrum zostały zamknięte, jak podano: "ze względu na bezpieczeństwo pasażerów". Tradycyjnie zakłócono również działanie internetu.

"Ci ludzie są nie do zatrzymania"

Funkcjonariusze struktur siłowych rozpoczęli masowe zatrzymania uczestników protestu w Mińsku. Do zatrzymań doszło przy skrzyżowaniu Prospektu Niepodległości z ulicą Kozłowa, gdzie skoncentrowana była duża liczba milicjantów.

Część dużej kolumny demonstrantów, która dotarła wcześniej do tego miejsca, została odcięta przez siły specjalne OMON-u i rozpoczęły się zatrzymania – poinformował tygodnik "Nasza Niwa", według którego zatrzymano "dziesiątki osób". Na liście aktualizowanej na bieżąco przez centrum praw człowieka Wiasna widnieje ponad 80 nazwisk. Niezależny białoruski dziennikarz Franak Wiaczorka informuje o kilkuset zatrzymanych.

"Milicja zatrzymywała dosłownie każdego, kto był na ulicy. Niektóre kobiety zostały ranne, kilka straciło przytomność. Ten reżim staje się coraz mniej ludzki. I to bardzo smutne, choć dało się to przewidzieć, dzieje się to przy wsparciu Kremla" - napisał Wiaczorka na Twiterze. 

Do pierwszych zatrzymań doszło już na początku demonstracji. Mimo interwencji służb ludzie nie przestali gromadzić się w centrum miasta. "Ci ludzie są nie do zatrzymania" - napisała na Twitterze białoruska dziennikarka Hanna Liubakowa. Zamieściła też zdjęcie oraz nagranie, ukazujące tłum ludzi w stolicy.

"Kolejny atak na protestujących. Oni nie rozumieją, że ludzie już się nie boją"

Informacje o zatrzymaniach dochodzą także z Grodna, gdzie w niedzielę również odbywał się marsz. Według portalu TUT.by zatrzymano tam kilkadziesiąt osób. Wśród nich jest – jak podaje Hrodna Life – znany historyk Alaksandr Smalanczuk. Na zdjęciach i nagraniach z Grodna widać, że niektórych zatrzymań dokonywano brutalnie – funkcjonariusze m.in. rozbili szyby w aucie i wyciągnęli z niego kierowcę.

Do masowych zatrzymań doszło również w Brześciu, gdzie według portalu TUT.by demonstrowały tysiące ludzi. "Kolejny atak na protestujących. Oni nie rozumieją, że ludzie już się nie boją" - napisał na Twitterze dziennikarz Franak Wiaczorka. Jak informuje, w Brześciu milicja użyła gazu łzawiącego wobec manifestantów i brutalnie zatrzymywała uczestników pokojowego marszu. "Milicjanci ścigają demonstrantów, wyłapując ich jeden po drugim" - relacjonował dziennikarz.

Zatrzymani są także, jak podaje centrum Wiasna, w Homlu i Mohylewie. W Mińsku Wiasna zna na razie nazwiska 21 zatrzymanych.

Protesty odbyły się też w Lidzie i innych miastach.

Protesty nie ustają

W ubiegłym tygodniu – pomimo blokad służb i brutalnych zatrzymań, na protest wyszło w niedzielę ponad sto tysięcy ludzi. Dzień wcześniej, w sobotę w Mińsku odbył się Pochód Kobiet. MSW poinformowało, że zatrzymano w Mińsku 415 osób, a w całym kraju – 430. Według resortu spraw wewnętrznych 385 zatrzymanych wypuszczono na wolność.

Autor:momo/dap

Źródło: tvn24.pl, PAP

Źródło zdjęcia głównego: TUT.by