Łukaszenka o "ostatniej kropli, która przepełniła kielich cierpliwości" w stosunkach z Polską

TVN24 | Świat

Autor:
pp/kab
Źródło:
PAP
Alaksandr Łukaszenka podczas spotkania z Władimirem PutinemReuters Archive
wideo 2/7
Reuters ArchiveAlaksandr Łukaszenka podczas spotkania z Władimirem Putinem

Prezydent Alaksandr Łukaszenka komentował we wtorek stosunki pomiędzy Polską a Białorusią. Na naradzie dotyczącej polityki zagranicznej ocenił, że "konstruktywne podejście Białorusi do Polski jest traktowane w Warszawie jako słabość". Dodał, że jeśli któryś z Polaków mieszkających w jego kraju chce wyjechać, nie będzie zatrzymywany.

We wtorek na naradzie dotyczącej polityki zagranicznej prezydent Białorusi Alaksandr Łukaszenka powiedział o stosunkach jego kraju z Polską, że "ostatnią kroplą, która przepełniła kielich cierpliwości, były próby heroizacji bandytów i przestępców wojennych i przeprowadzenie w tym celu imprezy dla białoruskiej młodzieży w Brześciu". - A w Grodnie udział destruktywnej grupy osób narodowości polskiej pod kierownictwem niektórych działaczy tak zwanej polskiej emigracji w nielegalnych akcjach – oświadczył prezydent Białorusi.

OGLĄDAJ TVN24 W INTERNECIE W TVN24 GO

Strona białoruska twierdzi, że do "heroizacji zbrodniarzy" doszło na wydarzeniu poświęconym obchodom dnia żołnierzy wyklętych, organizowanym w Brześciu, ponieważ według niej miał być w jego trakcie wychwalany Romuald Rajs, ps. "Bury", jeden z "wyklętych", który odpowiada za zbrodnie na białoruskich cywilach na Podlasiu w 1946 roku. Z informacji Polskiej Agencji Prasowej wynika jednak, że doniesienia, na które powołuje się strona białoruska, nie są zgodne z prawdą, a spotkanie było poświęcone lokalnym działaczom, którzy po wojnie w Brześciu i okolicach pielęgnowali ślady polskości i byli za to represjonowani.

Alaksandr ŁukaszenkaMikhail Svetlov/Getty Images

Łukaszenka: sąsiadów się nie wybiera

W związku z udziałem w tym wydarzeniu białoruskie MSZ poleciło polskiemu konsulowi w Brześciu Jerzemu Timofiejukowi opuścić Białoruś. W odpowiedzi Polska uznała za persona non grata dyplomatę z ambasady Republiki Białorusi w Warszawie. Potem białoruskie MSZ poleciło, by dwóch polskich dyplomatów - konsul generalny w Grodnie i konsul z tej samej placówki - opuściło terytorium Białorusi. W odpowiedzi MSZ wydaliło dwoje białoruskich konsulów z placówek w Białymstoku i Warszawie.

Łukaszenka powiedział we wtorek, że stosunki polityczne z Polską "nigdy nie były idealne, ale strona białoruska przez długi czas tolerowała napaści i zarzuty" pod swoim adresem oraz dążyła do kompromisu, wykazując się elastycznością. - Wychodziliśmy z założenia, że sąsiadów się nie wybiera. A oni są dla nas rzeczywiście ważni – oznajmił.

Aleksandr Łukaszenka Sergei Sheleg/BelTA/TASS/PAP

- Ale okazało się, że to konstruktywne podejście jest traktowane w Warszawie jako słabość. Deklarowaną jeszcze w czerwcu zeszłego roku gotowość polskiej strony do wyjścia nam naprzeciw w wielu sferach zmieniły zarzuty sfałszowania wyborów (prezydenckich na Białorusi z 9 sierpnia 2020 r. – red.), popieranie naszych obecnych zbiegów i ich kompanów, udzielenie azylu zbiegłych zdrajcom i ekstremistom. A potem doszło do sankcji – wyliczał Łukaszenka.

"Żyje u nas niemało Polaków, ale to nasi Polacy"

Odnosząc się do zarzutów prześladowania mniejszości polskiej na Białorusi, Łukaszenka oświadczył, że była to "zgodna z prawem reakcja organów ochrony prawa na niezgodną z prawem działalność niektórych obywateli Białorusi nazywających siebie Polakami". Dodał, że niektórzy przypominają sobie o swoich narodowych korzeniach tylko wtedy, gdy łamią prawo, a nie wtedy, gdy trzeba zrobić coś pożytecznego dla państwa, którego są obywatelami.

- Owszem, żyje u nas niemało Polaków, ale to nasi Polacy. Ich ojczyzna to Białoruś – powiedział Łukaszenka. Dodał, że jeśli ktoś chce wyjechać, to nie będzie zatrzymywany.

Prezes Związku Polaków na Białorusi (ZPB) Andżelika Borys oraz szefowa struktur tej organizacji w Lidzie, Irena Biernacka, usłyszały w piątek w Mińsku zarzuty w ramach sprawy karnej o 'podżeganie do nienawiści'. W czwartek zarzuty postawiono innym członkom kierownictwa ZPB – Andrzejowi Poczobutowi i Marii Tiszkowskiej. Prokuratura interpretuje działania aktywistów ZPB jako "rehabilitację nazizmu". Wskazany artykuł zagrożony jest karą pozbawienia wolności od pięciu do 12 lat.

Andżelika BorysTomasz Gzell/PAP

Łukaszenka powiedział, że Białoruś zawsze przestrzegała praw wszystkich mniejszości, a z polskim narodem Białorusinów łączy wielowiekowa historia i oba kraje nie mają między sobą nieuregulowanych kwestii terytorialnych czy majątkowych.

- Nigdy nie wspominaliśmy o okupowaniu przez Polskę znacznej części białoruskiego terytorium w latach 20. i 30. zeszłego wieku. Ale widocznie nadszedł czas, by powrócić do tego tematu i dokładnie go zbadać z udziałem historyków i politologów, co zresztą już zaczęliśmy robić – dodał.

Autor:pp/kab

Źródło: PAP

Źródło zdjęcia głównego: Mikhail Svetlov/Getty Images