Dwukrotnie strzelił do znajomej. Powodem była zazdrość

Mężczyzna trafił do aresztu
Coraz więcej przypadków przemocy domowej wobec kobiet w Polsce. Eksperci wskazują, gdzie szukać pomocy (materiał z lutego 2025 r.)
Źródło wideo: Renata Kijowska/Fakty TVN
Źródło zdj. gł.: Shutterstock/zdjęcie ilustracyjne
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Sąd Apelacyjny w Rzeszowie utrzymał karę 11 lat więzienia dla 76-latka, który przed sądem odpowiadał między innymi za usiłowanie zabójstwa znajomej. Mężczyzna dwukrotnie strzelił do kobiety z broni palnej. Powodem była zazdrość. Wyrok jest prawomocny.

Do zdarzenia doszło 21 grudnia 2024 roku w Przemyślu. Jak ustalono, pijany Jan R. strzelił do siedzącej w samochodzie kobiety z pistoletu hukowego, przerobionego na ostrą amunicję.

Część strzałów chybiła celu, a broń w końcu się zacięła. Jak podawała prokuratura, Jan R. został obezwładniony przez świadków, w tym prokuratorkę z Prokuratury Rejonowej w Przemyślu. Będąc w domu, usłyszała strzały, a zaraz potem dzwonek domofonu. Gdy wybiegła na ulicę, nikogo nie dostrzegła, ale usłyszała krzyki kobiety z sąsiedniej uliczki. Gdy tam pobiegła, zobaczyła kobietę z krwawiącą głową, którą 76-latek szarpał, ubliżał jej i mierzył do niej z broni.

Za chwilę do prokurator dołączył jej nastoletni syn oraz inna kobieta, która nadjechała samochodem. Obezwładnili napastnika i wyrwali mu broń. Ranna kobieta z raną postrzałową głowy oraz prawego ramienia trafiła do szpitala.

Jako powód podał zazdrość

W toku śledztwa mężczyzna przyznał się do zarzucanego mu czynu. Wskazał, że powodem jego ataku była zazdrość.

Prokuratura oskarżyła Jana R. także o to, że groził śmiercią prokuratorce i jej synowi, a także pokrzywdzonej Dodatkowo zarzuciła mu że przed próbą zabójstwa nękał Dorotę W. dzwoniąc do niej i wysyłając sms-y. Mężczyzna odpowiadał też za prowadzenie po pijanemu auta i posiadanie bez zezwolenia broni palnej i amunicji.

Winny. Wyrok: 11 lat więzienia

Sąd Okręgowy w Przemyślu w grudniu 2025 roku uznał Jana R. winnym wszystkich zarzucanych mu czynów i skazał go na 11 lat więzienia. Kara ta ma być wykonywana w systemie terapeutycznym. 

Zasądził także na rzecz pokrzywdzonej kobiety 50 tysięcy złotych nawiązki.

Uznał jednocześnie, że przestępstwa grożenia śmiercią prokuratorce, jej synowi oraz - w obecności policjantów - samej pokrzywdzonej popełnił w warunkach ciągu przestępstw. I miał w czasie ich popełnienia ograniczoną w stopniu znacznym zdolność pokierowania swoim postępowaniem.

Sąd w Przemyślu orzekł także wobec Jana R. trzyletni zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych oraz zapłatę 10 tysięcy złotych na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej.

Obrona wniosła o uniewinnienie

Apelację od wyroku sądu pierwszej instancji złożyła obrońca z urzędu. Mecenas Magdalena Fejdasz-Hendzel wniosła o uniewinnienie swojego klienta lub też o złagodzenie kary.

Argumentowała, że oskarżony jest niewinny. Podnosiła, że sąd pierwszej instancji w sposób niesłuszny, jednostronny i wybiórczy ocenił materiał dowodowy, co miało wpływ na wysokość kary, która - jej zdaniem - jest rażąco niewspółmierna.

W ustnym uzasadnieniu wyroku sędzia przewodniczący Rafał Puchalski powiedział, że w ocenie sądu zarzut ten "absolutnie" nie zasługuje na uznanie. Zauważył, że za usiłowanie zabójstwa oskarżony otrzymał karę cząstkową 10 lat pozbawienia wolności, co - w ocenie sądu apelacyjnego - jest karą niską.

Sąd apelacyjny nie podzielił również zarzutów dotyczących niewłaściwej oceny materiału dowodowego przez sąd pierwszej instancji. Jak mówił sędzia Puchalski, Sąd Okręgowy w Przemyślu "w sposób bardzo dokładny, szczegółowy przeprowadził wszystkie dowody w sprawie" i na ich podstawie wysnuł "trafne wnioski co do przebiegu zdarzenia". 

Prawomocnie skazany

Ocenił, że zarzuty obrońcy z urzędu stanowią "jedynie polemikę z prawidłowymi ustaleniami sądu pierwszej instancji". Jak podkreślił, sąd rozpoznaje wszystkie dowody, a prawem sądu jest "dokonanie swobodnej oceny" dowodów zgromadzonych w sprawie, i nie musi ona "pokrywać się z oczekiwaniami którejś ze stron postępowania".

Natomiast Jan R. mówił, że idąc na spotkanie z kobietą, nie miał zamiaru jej zabić. Że poszedł tylko zapytać, czy pójdą na spotkanie opłatkowe, na które oboje zostali zaproszeni. Jak argumentował, gdyby chciał zabić, to dokręciłby do pistoletu tłumik.

Wyrok wydany w czwartek przez Sąd Apelacyjny w Rzeszowie jest prawomocny. Stronom przysługuje złożenie kasacji do Sądu Najwyższego.

Źródło: PAP
Czytaj także: