Dramat w klasztorze - jedna osoba nie żyje.
To miał być zwykły poranek - mówi kobieta, która zmierzała na mszę świętą do opactwa benedyktynek w Jarosławiu. Znalazła się w miejscu, które chwilę wcześniej stało się areną tragicznych wydarzeń.
- Mężczyzna w wieku około 30 lat uderzył księdza w tętnicę szyjną. Ksiądz upadł. Mężczyzna obok stojący próbował księdza ratować i prosił, żeby dał spokój - mówi kobieta.
Napastnik nie przerwał ataku
- Wtedy napastnik odwrócił się i uderzył w plecy księdza, który szedł do konfesjonału. A potem pobiegł do kawiarenki i tam uderzył księdza w głowę - opowiada.
Wcześniej przełożona klasztoru benedyktynek, siostra Barbara Dendor mówiła TVN24, że wspólnota jest wstrząśnięta tragedią.
- To, co się dzisiaj wydarzyło, nie mieści się w naszych głowach. To miejsce, które uważałam, że było miejscem bezpiecznym. Dzisiaj to jest atak na naszą tożsamość, na to dobro, które się tutaj dzieje – podkreślała.
Do ataku doszło w czwartek rano na terenie Ośrodka Formacji Kultury Chrześcijańskiej działającego przy opactwie benedyktynek w Jarosławiu. Według informacji przekazanych przez policję zatrzymany został 31-letni obywatel Ukrainy. W wyniku ataku jedna osoba zginęła, a cztery kolejne zostały ranne. Śledczy wyjaśniają okoliczności i motywy działania sprawcy.