Martyna obecnie czuwa nad szkolnym spektaklem. W przyszłości chce zostać reżyserem filmowym. Małgosia – dusza artystki. Szlifuje kreskę, bo te umiejętności w przyszłości będą jak znalazł. Agata jest wszechstronnie uzdolniona, ale miłość do teatru to tylko pasja. W przyszłości nie chce ludzi bawić, tylko leczyć.
Gdyby nie one, pan Stanisław mógłby nie przeżyć drugiego zawału serca. Mężczyzna jest im bardzo wdzięczny: - Jestem zadowolony. Ta pierwsza pomoc mi pomogła.
- Ludzie myśleli, że to pijak, a jak podeszłyśmy to się zebrał tłum. Niektórzy chcieli go podnosić, a my tłumaczyłyśmy, że tak się nie robi - opowiada Martyna, jedna z bohaterek.
Dziewczyny wiedziały, co zrobić. Natychmiast wezwały pogotowie i czekały, aż przyjedzie karetka.
Jak gdyby nigdy nic poszły do szkoły
Kiedy pan Stanisław był już pod opieką lekarzy poszły do szkoły. Ale żadna z nich nie usprawiedliwiała swojego spóźnienia tym zdarzeniem. Dopiero przez przypadek dowiedziała się o wszystkim pani dyrektor, a po chwili wiedziała już cała szkoła. Dziewczyny twierdzą, ze nie miały się czym chwalić, bo to przecież ich obowiązek.
- Ja też bym chciała, żeby ktoś do mnie podszedł i udzielił mi pomocy - mówi Agata, jedna z bohaterek.
Ludzie myśleli, że to pijak, a jak podeszłyśmy to się zebrał tłum. Niektórzy chcieli go podnosić, a my tłumaczyłyśmy, że tak się nie robi Prosto z Polski
Dziewczyny w udzielaniu pomocy w szkole są dobrze znane. Dlatego ich postawa niewielu zaskoczyła.
- Są to osoby wrażliwe i zdolne do takiego czynu - powiedziała Beata Awsiukiewicz, wychowawczyni dziewczynek.
Na codzień, pomocną dłoń wyciągają do kolegów, którzy nie zawsze radzą sobie z nauką. Zbierają też pieniądze dla dzieci z domów dziecka, działają w szkolnym kole Caritas, są harcerkami i bez względu na przeciwności losu, śpiewająco idą przez życie.