Wiemy już, że są takie smażalnie, w których halibut leży na podłodze, ser po zeskrobaniu pleśni ląduje na stołach klientów, a olej zmieniany był chyba przed sezonem. Wiemy też, że sanepid niewiele może, a maksymalna kara za podtruwanie klientów to tylko 500 złotych. I choć niestety większość podobnych barów łamie przepisy zamiast je respektować, uczciwość nakazuje powiedzieć i pokazać, że nie wszędzie strach jeść.