Strażnicy miejscy z III Oddziału Terenowego, którzy 10 czerwca pełnili służbę w rejonie Ochoty, odebrali pilne wezwanie do "nieprzytomnej osoby", leżącej na dworca PKP.
"Udali się na dworzec Warszawa Zachodnia, gdzie na posadzce spał mężczyzna w stanie upojenia alkoholowego. Tak głęboko, że nie skutkowały żadne sposoby dobudzenia go. W oczekiwaniu na przyjazd karetki pogotowia strażnicy monitorowali czynności życiowe śpiącego mężczyzny. Załoga karetki zdołała go dobudzić. Wstał i był na tyle sprawny, że mógł o własnych siłach udać się do domu. Niestety, wybrał sklep monopolowy" - podano w komunikacie stołecznej straży miejskiej.
Sprzedawca "się zagapił"
Udało mu się kupić wódkę. Wtedy po raz drugi interweniowali strażnicy, tym razem w sprawie sprzedawcy. Poinformowali go o naruszeniu przepisów. "Zarzekał się, że się tylko zagapił i przez to nie zwrócił uwagi na wygląd i stan klienta" - dodano.
Do sklepu została wezwana policja.
"Sprzedaż alkoholu osobie nietrzeźwej, to poważne naruszenie przepisów, za które konsekwencje przewidziano zarówno dla sprzedawcy, jak i właściciela placówki. Co dalej zrobić w tej sprawie, zdecydują już policjanci" - zaznaczono.
Osobie, która sprzedała alkohol pijanej osobowej, czyli za złamanie zakazu z art. 15 ustawy o wychowaniu w trzeźwości, grozi kara grzywny.
Właściciel sklepu może z kolei stracić koncesję na sprzedaż alkoholu i dostać zakaz ubiegania się o nową przez trzy lata.